Testament
Avram Fefer to amerykański saksofonista, który oprócz tego, że grał z Archiem Sheppem, Bobbym Fewem, czy Sunnym Murrayem, zasłynął z płyt nagrywanych w triach. Jedną z tego typu formacji stworzył z perkusistą Igalem Fonim i basistą Erickiem Revisem. Drugą z kolei z perkusistą Chadem Taylorem i ze wspomnianym Revisem. W kontekście recenzji “Testament” szczególnie warto zwrócić uwagę na to drugie trio. Z nim Avram Fefer wydał dwa albumy: “Ritual” dla Clean Feed i “Eliyahu” dla krakowskiej wytwórni Not Two.
Amerykański saksofonista postanowił rozszerzyć formułę tria z Revisem i Taylorem, co już samo w sobie robiło duże wrażenie i postanowił dokooptować na potrzeby kwartetu gitarzystę Marca Ribot. Przyznam, że kiedy dowiedziałem się o istnieniu tego składu i premierze albumu “Testament”, serce mocniej mi zabiło, a puls nieco przyspieszył. Spodziewałem się co najmniej wypadkowej umiejętności tych znakomitych instrumentalistów, a po cichu liczyłem nawet na coś więcej.
Okazuje się jednak, że same nazwiska nie grają. A przynajmniej nie jest to regułą. “Testament” co prawda nie jest zawodem na dużą skalę, czy nawet lekkim rozczarowaniem. To po prostu poprawny album kwartetu, który stać zdecydowanie na więcej i nawet niewiele w tej materii zmienia fakt, że utwór tytułowy to hołd dla samego Ornette Colemana. Zespół gra różnorodnie, zmienia tempa w poszczególnych utworach oraz jest zarazem liryczny, jak i ekspresyjny. Do pełni szczęścia brakuje tu chyba jednak pomysłów i lidera, który by to wszystko lepiej okiełznał.
1. Dean St. Hustle; 2. African Interlude; 3. Testament; 4. Song For Dyani; 5. Magic Mountain; 6. Wishful Thinking; 7. Parable; 8. Essaouira;
- Aby wysyłać odpowiedzi, należy się zalogować.