Marcin Olak Poczytalny: Żeby odpuścić

Autor: 
Marcin Olak
Autor zdjęcia: 
mat. promocyjne

Kilka dni temu wpadł mi w ręce artykuł, w którym ponoć cytowano jednego z przywódców Hamasu. Ponoć, bo artykuł nie wskazywał źródeł, to zawsze budzi wątpliwości. A przy tym wypowiedzi były tak bulwersujące, tak przerażające, że nie chce mi się wierzyć, że naprawdę ktoś to powiedział. Czytałem i wszystko we mnie krzyczało: błagam, niech to będzie fejk… W skrócie chodziło o to, że ta cała przerażająca rzeź – po obu stronach – była czymś zaplanowanym, czymś, z czym się pogodzono. Co więcej – uznano, że ta „ofiara” jest potrzebna, żeby świat nie zapomniał o „sprawie”, żeby rany się nie zabliźniły, żeby nienawiść nie osłabła. Bo kolejne pokolenia mogłyby już odpuścić, chcieć pokoju i spokoju.

 

Cholera, ja tam bym chętnie odpuścił. Spory, napięcia, nienawiść i złość. Upewnił się, że winni zbrodni i przestępstw zostaną osądzeni. Nie z zemsty, ale po to, żeby było jasne, że nie ma żadnych wyższych racji, żadnych spraw, w imię których ktokolwiek może stanąć ponad innymi, ponad prawem. Nikt.

 

I może wtedy by się udało odpuścić.

 

Słucham muzyki, trochę na siłę. Żeby nie zwariować. Wiesz, nie potrafię po prostu się odprężyć i popłynąć, nawet przez chwilę nie czuję, że jest OK. Jest bardzo daleko od OK. Szkoda, bo muzyka jest świetna; chcę kiedyś wrócić do tej płyty ze spokojem, z uwagą, te dźwięki są tego warte. Stonesi grają kolejne pieśni, wszystko brzmi i buja wprost doskonale, jakby ścieżka dźwiękowa do innej rzeczywistości. Takiej fajnej.

 

Ale ja myślę o tym, co się teraz dzieje w Ukrainie i w Strefie Gazy. I o tym, co bliżej, w Polsce. O tych wszystkich, którzy w imię jakichś spraw, jakichś racji dają sobie prawo do stanięcia ponad innymi. Do zabijania, okradania, oszukiwania, do manipulowania i do dzielenia. O tych, którzy posługują się nienawiścią, którzy cynicznie wydobywają z ludzi całą podłość, całe zło, żeby tylko osiągnąć swój cel, bo dla nich cel uświęca środki. Myślę o tym, że może ci bandyci zostaną kiedyś osądzeni i rozliczeni. Z każdej krzywdy, z każdego zła – bo przecież nic nie uświęca podłych środków, prawda? Tak, wiem, że to strasznie naiwne, taka nadzieja, że tym razem dobro będzie silniejsze. Że w końcu okaże się, że nie ma żadnych wyższych racji w imię których można nienawidzieć, krzywdzić, wykluczać. Zabijać. Że ma żadnych wyższych spraw.

 

I wiesz? Może wtedy może można by było odpuścić. Jakoś wytrzymać w nieidealnym świecie. Może nawet udałoby się spokojnie posłuchać muzyki. Ja naprawdę bardzo chętnie wrócę do Hackney Diamonds.

 

I wrócę, kiedy tylko będę w stanie cieszyć się tymi dźwiękami.

 

 

Tagi: