Recenzje

  • Simultonality

    Jeśli ktoś spośród czytelników Jazzarium.pl poszukuje muzyki nieoczywistej, takiej która potrafi zaskoczyć kreatywnością i bogactwem różnorakich odniesień, to może śmiało sięgnąć po płytę chicagowskiego kontrabasisty Joshuy Abramsa. Artysta ten, którego można kojarzyć, m.in. ze współpracy z trębaczem Arturem Majewskim i perkusistą Kubą Sucharem, wraz z wydaniem kolejnego albumu sygnowanego nazwą Natural Information Society, wystawia słuchacza na próbę i zaskakuje go niemal od pierwszych taktów “Maroon Dune” aż do ostatnich dźwięków zamykającego album “2128½”.

  • Landmarks

    Miłośnicy zespołu Fellowship band mają ciężkie życie. Założony przez Brina Blade’a zespół jak do tej pory nagrał cztery płyty, a od czas jego powstania upłynęło już 16 lat. Oczywiście Brian jest bardzo zajętym muzykiem. Pochłania go praca z Waynem Shorterem, aktywność sidemana, tak więc siłą rzeczy Fellowship Band bywa, że musi czekać.

  • Oberek

    Zacząć trzeba do tego, że z okładki i tytułu płyty można łatwo wywnioskować, że będziemy mieli do czynienia z muzyką w taki, czy inny sposób zakorzenioną w polskiej tradycji. Tak jest istotnie, co dodatkowo cieszy - objawia się to nie tylko w sferze wizualnej i marketingowej, ale przede wszystkim w stricte muzycznej. Front albumu stanowi grafika oparta na fotografii jednej z wielu malowanych w kwieciste wzory starych chat w małopolskiej wsi Zalipie.

  • always.

    W kolejnych rozdziałach cyklu Coin Coin Matana Roberts zdążyła opowiedzieć o sobie wiele. Jednak tak osobistej jej płyty, jak " always." dotąd nie było.

  • Silver Cornet

    Czasami bywa tak, że muzycy którzy wielokrotnie współpracują ze sobą na przestrzeni lat, ulegają przyzwyczajeniom i nie są w stanie wykrzesać z takiej kooperacji nowej jakości. Znają swoje mocne i słabsze strony, reagują więc na próby improwizacji partnera w przewidywalny sposób. Takimi muzycznymi współpracownikami, których znajomość trwa już od dłuższego czasu i można ją liczyć w dekadach, są amerykański trębacz Bobby Bradford oraz norweski saksofonista Frode Gjerstad.

  • The Unknown

    W całym spektrum znaczeń, które słowo „jazz” obejmuje, znajduje się to, które stawia przed muzykiem oraz słuchaczem wyzwania szczególne. Chodzi mianowicie o muzykę wyzwoloną, pozbawioną kompozycyjnego scenariusza czy choćby nadanego tematu. Ten typ grania, zwany „free improvised”  to wyzwanie dla muzyka – ponieważ stanowi sprawdzian dla jego elokwencji i wyobraźni, które nie mogą skryć się za fachowym wykonawstwem czy ciekawym ujęciem znanej melodii – ale także słuchacza, gdyż i on wyprowadzony jest ze strefy komfortu.

  • No More Drama

    Cracow Jazz Collective swoim albumem „No More Drama” w nowoczesny i nieoczywisty sposób nawiązuje do jazzowej zwyczajowości minionych epok. To doskonały przykład na to, jak powinno się aplikować dokonania jazzu, sprzed ponad 50 lat, do muzyki tętniącej, żywej i bardzo współczesnej.  Ale nie tylko muzyczne wpływy są tu sprytnie uwydatnione. Lider kolektywu, Mateusz Gawęda, przede wszystkim wspaniale wykorzystuje możliwości muzyczne swojego zespołu, równomiernie angażując każdego muzyka z ośmioosobowego składu.

  • Popular Music

    Minimalistyczne granie w sekstecie, fuzja dźwięków, dojrzałe kompozycje i do bólu nowoczesne, choć bardzo emocjonalne brzmienie. Tak w jednym zdaniu opisać można drugi album Kamila Piotrowicza – młodego pianisty i kompozytora z Gdańska. 24-latek materiałem z „Popular Music” skłania słuchacza do serii ważnych, ale nie zawsze prostych pytań. Jednak gdy znajdziemy na nie odpowiedź, odczujemy ulgę, ożywczy powiew — rodzaj muzycznego katharsis. Wszystko za sprawą jednego, wyjątkowego albumu.

  • Without Borders

    Kontrabasista Barry Guy to jedna z najważniejszych postaci europejskiej sceny jazzu i muzyki improwizowanej. Od kilku dekad prowadzi działalność artystyczną i wciąż wykazuje przy tym dużą aktywność. Jest specjalistą od dużych składów, ale tym razem decyduje się na bardziej kameralne zestawienie, które stworzył ze skrzypaczką Mayą Homburger oraz perkusistą Zlatko Kaucicem.

  • Rocket Pocket

    Ilość dobrej muzyki, która do nas dociera jest dzisiaj tak duża, że przykro się czasem robi na myśl o nagraniach, dla których nie ma chwili, by „rzucić w ich stronę uchem”, cóż dopiero zbliżyć się do nich z uwagą, na jaką zasługują. Przy czym jedną kwestią są zaległości nam wiadome, inną nieco – projekty i płyty, o których istnieniu nie mamy pojęcia. Bo też są muzycy, którzy mimo długiego stażu scenicznego nie czują potrzeby, by o sobie krzyczeć.

  • Alloy

    Ależ to jest cudowna płyta! W swojej refleksyjności i zadumaniu fascynująca jak mało który album ostatnich lat! Nie ma tu zaskoczeń zresztą. Do płyt ważnych, nagrywanych z ważnych powodów, Tyshawn Sorey bez wątpienia jeden z najważniejszych muzyków amerykańskiej sceny jazzowej, przyzwyczaił od samego początku i tę tendencję utrzymuje z klasą właściwą wielkim mistrzom.

  • Upward Spiral

    Zagramy w skojarzenia? Kwartet Branforda Marsalisa – znakomity working band, mistrzowie przedkładający wierność obeznanemu obliczu jazzu nad eksperyment, pełni siły i zaangażowania muzycy. Kurt Elling – sceniczny elegant, porywający wokalista, sprawny niczym aktor w rozmaitych stylistykach, nieraz trącący nadmiernie konwencjonalnymi wykonaniami. Ich wspólna płyta z piosenkami może być... popisem jazzowego grania z genialnym wyczuciem oraz budzącym respekt odtwarzaniem tego, co jazz daje nam od dziesiątek lat.

  • The Epic

    Zamieszanie związane z osobą amerykańskiego saksofonisty Kamasiego Washingtona do złudzenia przypomina to, co kilka lat temu działo się z Kanadyjczykiem Colinem Stetsonem. Pomimo oczywistych różnic w zamysłach twórczych obu panów, nie sposób nie dostrzec, że obaj wyrośli niemal w okamgnieniu na znaczące postaci współczesnego jazzu. Obaj też zapukali do drzwi jazzowego światka, mając ze sobą bagaż doświadczeń wyniesiony ze współpracy z odmiennymi środowiskami artystycznymi.

  • Eternal Entropy

    Grupa przyjaciół z akademickim wykształceniem muzycznym i doświadczeniem na polskiej scenie pracuje nad materiałem, który zostaje doceniony na prestiżowym konkursie jazzowym.  Nagrywają więc debiutancki album, z którym wyruszają w trasę po całym kraju. Historia, jakich dzisiaj wiele, przydarzyła się właśnie trójmiejskiemu zespołowi – Tomasz Chyła Quintet. Nie byłoby w niej nic szczególnego, gdyby debiutancka płyta kwintetu – „Eternal Entropy” - nie była świetnym materiałem ukazującym, w jaki sposób młodzi muzycy definiują dziś jazz, za pomocą eklektycznych inspiracji.

  • December Avenue

    Jest żywą legendą, autorem i współautorem trudnej do zliczenia liczby wydawnictw płytowych, odkrywcą, erudytą, muzykiem-instytucją w świecie współczesnego jazzu. To zaszczytna i niezagrożona pozycja na firmamencie klasyków muzyki improwizowanej, utrwalona i bezpieczna, ale też nie zmuszająca do eksplorowania nowych terytoriów, wybijania się, poszukiwania.

Strony