Hamid Drake – eksploracje wielkiego drummera.

Autor: 
Marta Jundziłł
Zdjęcie: 
Autor zdjęcia: 
mat. promocyjne

Perkusista, który stanowi nie tylko trzon sekcji rytmicznej, ale przyciąga uwagę jako doskonały instrumentalista – solo to rzadkość. W latach 90. okrzyknięty najlepszym improwizującym perkusistą na świecie. Hamid Drake, bo o nim mowa to artysta szczególny. Przez wielu uznawany za jednego z największych drummerów swoich czasów, intensywnie koncertuje i nagrywa z nie tylko z takimi weteranami z freejazzowego świata jak Peter Brotzmann, William Parker, Matthew Shipp, Michael Zerang, czy Ned Rothenberg. O jakości tej ostatniej współpracy część polskiej publiczności przekonała się miesiąc temu w Łodzi, kiedy to Hamid Drake wystapił w duecie z Nedem Rothenbergiem.

Hamid Drake to amerykański perkusista i perkusjonalista pochodzący z Afryki. Słynie z tego, że gra nie tylko na podstawowym jazzowym zestawie, ale też różnorodnych etnicznych perkusjonaliach, charakterystycznych dla Azji i Afryki. Łącząc elementy muzyki world z dzikimi improwizacjami, zaskarbił sobie sympatię i szacunek w kręgach fanatyków rytmicznego etno, jak i zwolenników jazzowych improwizacji. Apogeum kariery Hamida Drake'a, jęsli w ogóle przy tak burzliwej i wielokierunkowej aktywności muzycznej słowo apogeum daje sięużyć, przypada na lata 90., kiedy to szturmem zdobył scenę improwizowaną za sprawą współpracy z Peterem Brotzmannem, Fredem Andersonem i Michaelem Zerangiem. Co prawda, do tego czasu wraz z Fredem Andersonem grywał już wiele razy wcześniej. To właśnie saksofonista wprowadził młodego Hamida do świata chicagowskiego AACM (Association for the Advancement of Creative Musicians). Organizacji zrzeszających czarnoskórych freejazzmanów, której wpływu w grze perkusisty, pomimo upływu czterdziestu lat można doszukiwać się do dziś.

Znajomość Hamida Drake'a z Fredem Andersonem, została dobrze zacementowana już na samym początku ich wspólnej muzycznej historii. Hamid Drake uczył się u syna Freda Andersona i został przedstawiony ojcu, który bardzo szybko znalazł z nim nić porozumienia. Po krótkim czasie Drake zastąpił syna Anderssona w zespole słynnego saksofonisty. Od czasu albumu Another Place, 1978 pod szyldem kwintetu Freda Andersona, jazzowe szlaki tych dwóch muzyków są były sobą ściśle powiązane. Potwierdzeniem ciągłości tej współpracy są wydane pod koniec życia Andersona albumy: From the River to the Ocean (2007), Willisau & Taktlos, (2007).


 

Współpraca z Fredem Andersonem odbiła spore piętno na późniejszych dokonaniach perkusisty.  Hamid Drake, z czasem sam stał się liderem, zaczął organizwoać własne składy i różnorodne projkety. Na szczególną uwagę zasługują liczne duety z jego udziałem. Do najsłynniejszych z nich należy perkusyjny duet w Michaelem Zerangiem, z którym nagrał albumy takie jak: Ask The Sun, 1997, czy świeżo wydany tribute - For Ed Blackwell, 2016. W ultra kameralnym składzie Hamid Drake występował i nagrywał również między innymi z Joe McPhee, Jebem Bishopem i Williamem Parkerem.

Ale nie tylko amerykańska scena improwizacji przykuła uwagę Hamida Drake'a. Również w Europie znalazł godnych swojej rozbudowanej fantazji i niecodziennych pomysłów kompozycyjnych pobratymców. Jednym z ulubionych muzyków starego kontynentu jest dla Hamida Drake'a Peter Brotzmann. Panowie przez lata wspólnego grania słuchali siebie na wiele sposobów. Grali razem w duecie (The Dried Rat Dog, 1995), trio ( z pianistką Marilyn Crisspell – Hyperion, 1995, czy z Williamem Parkerem – Never Too Late, But Always Too Early, 2003),  w kwartecie (Die Like A Dog), a nawet tentecie, któremu przewodził Peter Brotzmann.

Biorąc pod uwagę powyższe współprace Hamida Drake'a nie trudno zauważyć, że perkusista najlepiej czuje się w towarzystwie improwizujących freaków. Indigo trio to kolejny zespół, którego trzon stanowi Hamid Drake. Tym razem  towarzyszą mu flecistka Nicole Mitchell i jeden z najbardziej rozchwytywanych mistrzów chicagowskiej awangardowy kontrabasista Harrsion Bankhead. Ten kameralny skład na świat wydał takie perełki jak album Anaya, 2007, nagrany w podstawowym składzie trio, a także Ethopian Princess Meets Tantric Priest, z udziałem specjalnego gościa - Michel Edelin z Francji.

 

W swojej karierze Hamid Drake nawiązał też współpracę z młodszym pokoleniem free jazzu z Chicago.  Wraz z Kentem Kesslerem (saksofon) i Kenem Vandermarkiem (kontrabas), Hamid Drake występuje pod szyldem DKV Trio. W Polsce DKV występowali wieloktortnie zaró1)no w czsach kiedy jeszcze nie był to bardzo słynny band, jak również w czasach kiedy obrósł legendą, m.in na Krakowskiej Jesieni Jazzowej 2012, a także w Poznaniu, na jednym z trzech koncertów w Europie podczas ówczesnej trasy koncertowej, w 2015. W trakcie swoich wcale nie tak częstych występów, choć dwa znakomite boxy zawierające właśnie nagrania koncertowe, wydane przez Not Two Records, moga temu przeczyć, kumulują, jak twiedzi wielu, nowatorskie pomysły na improwizacje w małym składzie, ale przede wszysrtkim wielką energię i rozmach idelanie skomponowanego bandu.

Hamid Drake głównie kojarzony jest z nurtem free, choć kiedy staje na czele właśnych zespołów owe freejazzowe inklinacje cokolwiek słabną, niemniej jego osiągnięcia znacznie przewyższają przypisywanie do jednej muzycznej kategorii, choćby tej najbardziej rozwojowej. Perkusista w trakcie swojej ponad czterdziestoletniej kariery bawił się muzykę world, etno, latynoski jazz, a nawet reggae.

Jego umiłowanie do różnorodności dotyczy również muzyków z którymi współpracuje. Oprócz wymienionej wyżej free jazzowej, europejskiej śmietanki Hamid Drake poświęcił trochę czasu i talentu niestety nie działającemu już, a znakomitemu zespołowi polskiemu zespołowi Wacława Zimpla – Hera. W efekcie współpracy perkusisty z Herą powstał niebanalny album: Seven Lines, 2013.

 

Nie było to jedyne przedsięwzięcie, Hamida Drake’a w towarzystwie polskich muzyków Jednym z ostatnich jest album Live at Okuden: Jungle (nagrywany w 2012). Płyta zarejestrowana wraz z topowym pianistą na scenie free – Matthew Shippem i saksofonistą -  Matem Walerianem i stanowi kolejny dowód jego nie kończącego się apetytu na muzykę.