Recenzje

  • Songs of Silver Geese

    Są na tym świecie jeszcze muzycy bezwzględni. Brutalni w swoim talencie. Bezlitośnie kreatywni, zdolni zwyrodnialcy. Nie tylko śpiewają, grają lub komponują, ale całym swoim życiem manifestują wykonywaną muzykę. Jen Shyu to wokalistka eksperymentalna, kompozytorka, tancerka, multiinstrumentalistka, performerka. W tym wszystkim nie zapomina o tym, by nie tylko zadziwiać coraz to odważniejszymi rozwiązaniami, ale przede wszystkim czarować swoim pięknym, wielowarstwowym głosem.

  • Songs of Silver Geese

    Są na tym świecie jeszcze muzycy bezwzględni. Brutalni w swoim talencie. Bezlitośnie kreatywni, zdolni zwyrodnialcy. Nie tylko śpiewają, grają lub komponują, ale całym swoim życiem manifestują wykonywaną muzykę. Jen Shyu to wokalistka eksperymentalna, kompozytorka, tancerka, multiinstrumentalistka, performerka. W tym wszystkim nie zapomina o tym, by nie tylko zadziwiać coraz to odważniejszymi rozwiązaniami, ale przede wszystkim czarować swoim pięknym, wielowarstwowym głosem.

  • MZM

    Niełatwo pisze się o płytach, które przenoszą słuchacza w świat abstrakcyjnych dźwięków. Takich, gdzie eksperyment i dekonstrukcja tradycyjnych form kompozycji i improwizacji stanowią fundament zamysłu twórczego. Recenzent zazwyczaj stara się uporządkować fakty związane z wydawnictwem. Dąży też do tego, by słuchacz mógł z tekstu wywnioskować, z czym tak właściwie ma do czynienia.

  • Amphibian Ardour

    Europejska muzyka improwizowana ma się doprawdy wyśmienicie! Jeśli tylko odrzucimy stare przyzwyczajenia, jeśli tylko zapomnimy o zasadzie konstytuującej kulturę masową (lubimy tylko te piosenki, które znamy), jeśli kanon muzyków jedynie słusznie tolerowanych pęknie, niczym bańka mydlana, bezmiar audiofilskiego szczęścia stanie się naszym udziałem!

  • Consort in Motion

    To może okazać się jedna z najważniejszych płyt 2011 roku! Nawet jeśli nie zostanie ona stosownie wyróżniona w prestiżowych rankingach i nie zdobędzie oszałamiającej ilości gwiazdek to i tak będzie dla wielu słuchaczy więcej niż tylko kolejnym wydawnictwem płytowym, którego autor postanowił zmierzyć się z tym z czym mierzyło się już wielu, a więc ze stworzeniem wspólnej przestrzeni dla muzyki baroku i renesansu, jazzu oraz w ogóle improwizacji w szerszym rozumieniu tego słowa.

  • Silver Cornet

    Czasami bywa tak, że muzycy którzy wielokrotnie współpracują ze sobą na przestrzeni lat, ulegają przyzwyczajeniom i nie są w stanie wykrzesać z takiej kooperacji nowej jakości. Znają swoje mocne i słabsze strony, reagują więc na próby improwizacji partnera w przewidywalny sposób. Takimi muzycznymi współpracownikami, których znajomość trwa już od dłuższego czasu i można ją liczyć w dekadach, są amerykański trębacz Bobby Bradford oraz norweski saksofonista Frode Gjerstad.

  • The Other Parade

    Nie wolno przegapiać albumów tej formacji, gdyż trafiają się one zbyt rzadko. Trio Mark Helias, Gerry Hemingway i Ray Anderson współpracuje ze sobą, co prawda, od ponad trzech dekad, ale nie przesadnie często, a kiedy już współpracuje, od razu produkuje znakomity album. Muzycy, którzy wyrośli na współpracy z Anthonym Braxotem, słynącym z niekonwencjonalności i przesuwaniu granic możliwości instrumentu, tym razem zabrali się za bluesa.

  • Back At The Velvet Lounge

    Delmark przygotował dla fanów chicagowskiego jazzu ucztę. Po dwuletniej przerwie od wydania płyta „On The Run” zagościł w klubie Freda Andersona - Velvet Lounge by zarejstrować i wydać drugi w tej oficynie znakomity koncert saksofonisty.

  • Rajada

    Czas i miejsce zdarzenia: sierpień 2015 roku, Lizbona, Estúdios Interpress.

    Ludzie i przedmioty: Pedro Sousa – saksofon tenorowy, Miguel Mira - wiolonczela, Afonso Simões - perkusja i perkusjonalia.

    Co gramy: muzyka swobodnie improwizowana.

  • Platinum on Tap

    Trudno o taką definicję jazzu, która satysfakcjonowałaby każdego zainteresowanego nim słuchacza. Jedni utożsamiają go z dixielandem, dla innych jego nieodłączną cechą jest swing, niektórzy poszerzają znaczenie tego słowa o wszelką muzykę improwizowaną, a są i tacy, którzy rozumieją jazz raczej jako stan ducha, aniżeli konkretny gatunek. Z tym pojęciowym chaosem wiąże się wielość postaw, jakie prezentują sami muzycy.

  • Monte Albàn

    Najnowszy album Adama Pierończyka to efekt inspiracji, którą przeżył w trakcie ubiegłorocznej trasy koncertowej swego tria po Meksyku. Po tym jak odwiedził Monte Albán – niezwykły kompleks budynków powstałych między VI a XIV wiekiem naszej ery – na jego wyobraźnię podziałały legendy, jakoby w powstaniu konstrukcji mieli brać udział przybysze z innej planety.

  • Unloved

    To już dziewiąta autorska płyta w dyskografii naszego czołowego saksofonisty altowego, a gdy doliczyć pozostałe nagrania z jego udziałem, okaże się, że jest ich znacząco więcej - całkiem nieźle jak na 36-latka. Zarazem jest to pierwsza płyta Macieja Obary, a ściślej prowadzonego przez saksofonistę polsko – norweskiego kwartetu, nagrana dla prestiżowej wytwórni płytowej ECM Records. Ma ona w swoim katalogu płyty najwybitniejszych twórców współczesnego jazzu, muzyki klasycznej i nowej, w tym nagrania Tomasza Stańko i Marcina Wasilewskiego.

  • I Long To See You

    Przydarzało się wielkiemu Charlesowi Lloydowi grywać w życiu od czasu do czasu z gitarzystami. Nie zdarzało się to bardzo często, bo ulubionym jego formatem bandu był klasyczny kwartet, ale jednak bywało i są na to dowody. Niektóre imponujące nawet. Na liście są tu Węgier Gabor Szabo, brat słynnego pianisty Pheeneasa Newborna, Calvin działający na polu muzyki rhythm and bluesowej, a także John Abercrombie, którego zapewne nikomu z miłośników jazzu przedstawiać nie potrzeba.

  • VV

    Recenzja płyty tego zespołu pojawia się na Jazzarium.pl ze względu na kontekst funkcjonowania poszczególnych członków Lotto. Każdy z nich tworzy muzykę jazzową, eksperymentalną i improwizowaną - jest zatem istotny dla czytelników serwisu. Gitarzysta Łukasz Rychlicki, kontrabasista Mike Majkowski oraz perkusista Paweł Szpura jako trio przenoszą słuchacza jednak w zupełnie odległy świat. Zarówno od jazzu, jak i muzyki łatwej i wpadającej w ucho. A mimo to ten odległy świat jest niezwykle wciągający.

  • Roy-Alty

    Gdy Roy Haynes miał około dwudziestu lat, został członkiem zespołu Charliego Parkera. Tak daleko sięgają początki jego kariery. Dziś ten zasłużony perkusista, legenda be-bopu, ma 93 lata. I niewiele się zmieniło, choć z przyczyn oczywistych nie jest już muzykiem „Birda”, z winy samego saksofonisty.

Strony