Remedy II

Autor: 
Andrzej Nowak (Trybuna Muzyki Spontanicznej)
Thomas Heberer/ Joe Fonda/ Joe Hertenstein
Wydawca: 
FSRecords
Data wydania: 
30.10.2023
Dystrybutor: 
FSRecords
Ocena: 
4
Average: 4 (1 vote)
Skład: 
Thomas Heberer – trumpet Joe Fonda – bass Joe Hertenstein – drums, percussion

Jazzowe Remedium na troski dnia codziennego? Zdecydowanie tak, szczególnie dla tych, który lubią ekspresję wolnego jazzu ubraną w ramy zgrabnych kompozycji, dodatkowo wykonanych w doprawdy mistrzowski sposób.

Wielopokoleniowe, niemiecko-amerykańskie trio debiutowało na scenie dwa lata temu dzięki operatywności Fundacji Słuchaj! Dziś powraca – pod sztandarem tego samego wydawcy - z nową porcją muzyki, która z wielu względów wydaje się dojrzalsza, bardziej swobodna i komunikatywna. Zdaje się posiadać zdolność zadowolenia zarówno bardziej, jak i mniej wymagających słuchaczy!

 

Pierwszą odsłonę albumu otwiera perkusista i będzie tak czynił jeszcze kilkukrotnie. Zgrabnie skonstruowana synkopa dostaje wiatru w żagle dzięki bystremu, mięsistemu groove basu. Na owej bazie pięknie ściele się rozśpiewana trąbka, która kreuje intrygujący dysonans frazując nieco wolniej niż reszta. Druga opowieść płynie nieco spokojniej, co sprzyja preferencjom trębacza, po raz kolejny zmyślnie chowającego się w cieniu alkowy, ale daje też asumpt do brawurowych akcji basu i perkusji. Muzycy łamią rytm, cieszą się jak dzieci z każdej dramaturgicznej pętli. Kolejny utwór przynosi mnóstwo smaczków. Trębacz moduluje brzmienie, na gryfie kontrabasu pojawia się smyczek, a perkusjonalia błyszczą w blasku zachodzącego słońca. Na etapie rozwinięcia bystre solo kleci nam perkusista, a opowieść wieńczy wytłumiona koda, znów z wykorzystaniem smyczka.

Czwarta część, to delikatnie zadumana ballada, wyposażona w smutną melodię i sporą przestrzeń na zaciągnięcie głębszego oddechu. Bo już na starcie piątej odsłony perkusyjne intro zwiastuje kolejną dynamiczną przebieżkę po bezdrożach swobodnego jazzu. Groove kontrabasu zdaje się tu śpiewać, unosić w powietrzu. Temat kompozycji podany jest nieco przekornie na efektownym spowolnieniu. Tuż po nim piękna ekspozycja post-barokowego smyczka sugeruje, że tych artystów stać doprawdy na wszystko. Swoje dokłada trębacz, który minimalistycznie preparuje swój instrument.

W szóstej opowieści basowy flow nabiera niemal rockowego anturażu. Masywna melodia o bluesowym posmaku niesie całe trio wyjątkowo malowniczym wzgórzem. Trąbka śpiewa temat, a sekcja wpada w opętańczy taniec. Opowieść bez utraty dynamiki przechodzi do fazy wielotorowej improwizacji, czyniąc ów fragment bodaj najbardziej smakowitym na całej płycie. Przedostatnia kompozycja także niesie nam niewyczerpane moce dynamiki. Bas znów króluje, dyktując intrygujące metrum. Swobodny taniec i niekończące się melodie do śpiewania. Album wieńczy kolejna porcja zdrowych emocji, która nie przyobleka jednak szat pożegnalnej ballady. Minimalistyczna trąbka, gęsty groove basu i progresywna perkusja, od której znów wszystko się tu zaczęło.

1. One for Mark 6:20, 2. The Variant 5:11, 3. Seamless 10:58, 4. My Song 5:04, 5. Nothing Like Something 7:09, 6. I’ve Been Singing 10:14, 7. The Nth X 5:41, 8. Home 4:50