Michael Mantler – uzdolniony aktywista

Autor: 
Marta Jundziłł
Zdjęcie: 

Mimo że Michael Mantler wyraźnie nie lubi dziennikarzy, to oni chcą i powinni o nim pisać jak najwięcej. Dlaczego? Bo jest to muzyk światowej klasy, genialny kompozytor, ale także pomysłowy aktywista, dzięki któremu świat muzyki wzbogacił się o wiele kluczowych przedsięwzięć i wartą uważnego zgłębienia muzykę.

Trębacz, kompozytor, leader, właściciel wytwórni płytowej, aktywista, muzykolog.  Na temat głównej profesji Michaela Mantlera można poprowadzić długą i wyczerpującą dyskusję.  Nie da się przypisać mu jednej, naczelnej umiejętności, która wiedzie prym w jego muzycznym życiu. Jest pełnowymiarowym artystą wszechstronnym. O jego zasługach dla współczesnej muzyki, można napisać całą serię artykułów, a i tak z pewnością któryś z licznych sukcesów Mantlera zostałby pominięty.

W 1965 roku, w Stanach Zjednoczonych, wraz ze swoją żoną – pianistką Carlą Bley – Michael Mantler założył dzieło swojego życia - Jazz Composer’s Orchestra Association (JCOA). Organizację non profit zrzeszającą muzyków jazzowych, którzy zaangażowani byli w tworzenie i nagrywanie nowej, szeroko rozumianej muzyki orkiestrowej i awangardy. Jednym z zespołów, który wywodził się z działalnośći kolektywu JCOA był założona przez Carlę i Michaela Jazz Composer’s Orchestra. Super grupa, w której skład wchodzili tacy muzycy jak: Roswell Rudd, Don Cherry, Cecil Taylor, Gato Barbieri, Larry Coryel i Pharaoh Sanders. Na tronie zasiadał Michael Mantler, pełniąc funkcję dyrektora artystycznego awangardowej gromadki.

Ostatni koncert Jazz Composer’s Orchestra odbył się w połowie lat 70.  Tuż przed nim, Mantler stworzył New Music Distribution Service (NMDS) – odrębną część JCOA, która miała skupić się na doglądaniu dystrybucji płyt członków JCOA. Ale to nie koniec „biznesowej” działalności Mantlera. Mniej więcej w tym samym czasie Carla Bley i Michael Mantler założyli własną wytwórnię i wydawnictwo muzyczne – WATT.
Po oficjalnym upadku z powodu bankructwa NMDS i JCOA, Michael Mantler bardziej skupił się na sobie. Wówczas współpracował z licznymi artystami, m.in.: Robertem Wyattem, Donem Prestonem, Jackiem Bruce’m ( z zespołu Cream), Chrisem Speddingiem, a także własną córką – Karen (wokalistką i pianistką). Kategorie kompozycji Mantlera, były więc bardzo pojemne i cały czas ulegały rozszerzeniu.

Michael Mantler, pomimo swojej wszechstronności - całe życie był przede wszystkim związany z orkiestrową awangardą. Nieważne, czy dotyczyło to utworów opartych na poezji, nagranych we współpracy z rockmanami, czy symfonicznych poematów (Cerco un Paesse Innocente, to nic bardziej oczywistego niż „suita pieśni i interludiów na głos, nietypowy big band i zespół kameralny”). Rozgłośnie radiowe zamawiały u niego coraz to kolejne utwory. Jeden z nich, interesujący „The School Of Understanding” (z dopiskiem: coś w rodzaju opery) został zarejestrowany przez ECM w 1997 i wydany w formie albumu. Muzyka to z pewnością dziwna, spleciona z klasyczno-awangardowych rozwiązań, ubarwionych o elementy big bandowe, a wokalnie – o musicalowe maniery.

Trzy lata temu, Michael Mantler postawił na stare granie, w nowej odsłonie. Skrzyknął nowych muzyków, aby odświeżyli i ponownie nagrali materiał Jazz Composer’s Orchestra i tak powstał album „Jazz Composer’s Orchestra Update”. Do opublikowanego przed laty materiały, Mantler dodał też utwory, które w starej odsłonie Orkiestry były co prawda wykonywane, ale nigdy nie zostały zarejestrowane. Całość jest wyśmienita, oryginalnie przearanżowana i stanowi właściwie odrębny album, aniżeli odgrzewany kotlet, nawiązujący do „starych, dobrych czasów”. Na „Updacie”, na przedzie wielkiej grupy muzyków, dyrygowanych przez Christopha Cecha, stoi dwóch solistów: Michael Mantler na trąbce i Bjarne Roupe na gitarze.
O Michaelu Mantlerze strach pisać artykuł. Jest dość nieprzychylny dziennikarzom, udziela lakonicznych wywiadów, w odpowiedziach często złości się, że pytający może czegoś nie wiedzieć na jego temat.  Jedną z rozmów, z amerykańskim dziennikarzem skwitował: „To miłe, że lubisz moją muzykę, ale tak naprawdę w ogóle mnie to nie obchodzi”.