Henry Threadgill - radykalnie nieradykalny!

Autor: 
Piotr Jagielski
Zdjęcie: 

"Trudno byłoby przecenić wartość jego twórczości dla rozszerzenia granic jazzu...Zmienił nasze założenia co do tego, jak może i powinien brzmieć jazz" - napisał w swojej książce "And They All Sang", laureat nagrody Pulitzera, Studs Terkel. Napisał o Henrym Threadgillu. Dodajmy jeszcze, że książka jest poświęcona najważniejszym muzykom XX wieku. Threadgill jest jednym z nich.

Threadgill pochodzi z Chicago i jest to prawdopodobnie najważniejsza informacja na temat młodości tego muzyka. Chicago jest najważniejsze. Chicago leży u podstawy twórczości Threadgilla. Jazzowa awangarda wydała na świat całkiem sporo wielkich improwizatorów - Anthony'ego Braxtona, Cecila Taylora czy Roscoe Mitchella, ale jednym z największych pozostaje Threadgill. Saksofonista pamięta jeszcze raczkowanie AACM, którego w 1965 roku został jednym z ojców-założycieli. Jego znakomicie zapowiadająca się kariera muzyczna musiała zostać przerwana na rzecz dwuletniego pobytu w armii. Choć nawet tam Henry zajmował się graniem, może nawet bardziej niż walką. Zanim został zwolniony ze służby w 1969 roku, przez dwa lata grał w Wietnamie w zespole rockowym.

 

Po powrocie z wojny, w której "biali ludzie wysyłali czarnych ludzi, żeby zabijali żółtych ludzi", Threadgill był zainteresowany już wyłącznie muzyką. Pierwszym krokiem było znalezienie odpowiednich muzyków: okazali się nimi inni członkowie AACM, Fred Hopkins i Steve McCall, którzy wraz z Henrym założyli trio "Air", które niemal od zaraz rozpoczęło brać publiczność szturmem, ostatecznie zdobywając sobie pozycję jednej z najciekawszych awangardowych formacji przełomu lat 60. i 70. W międzyczasie Threadgill przeniósł się jednak do Nowego Jorku, by rewolucjonizować miasto, które nigdy nie śpi. Już wtedy muzyczna wizja Threadgilla stawała się coraz wyraźniejsza i bardziej radykalna. Radykalnie nieradykalna. Threadgill nie przywiązywał się nigdy do jednej wykładni terminu "jazz", rozszerzając go ile wlezie - o najróżniejsze muzyczne języki. Jego pierwszy nowojorski projekt "X-75" to nonet złożony z czterech dęciaków, czterech basistów i wokalu. A potem robiło się jeszcze dziwniej i jeszcze ciekawiej.

W 1980 roku Threadgill założył swój pierwszy projekt pod własnym nazwiskiem. The Henry Threadgill Sextet nagrał sześć płyt, dziś uznawanych za jedne z najważniejszych dokonań twórczych saksofonisty. Natomiast coraz bardziej nieortodoksyjnie zaczynało robić się na samej scenie - teraz na zespół składało się dwóch perkusistów, bas, wiolonczela i trąbka. I oczywiście Threadgill - saksofon i flet.

 

 

Lata 90. przyniosły dalszy rozwój idei muzycznej Threadgilla. Projektem "Very Very Circus" znów zadziwił wszystkich angażując dwie gitary elektryczne, dwie tuby, puzon, perkusję i...waltornię. Bardzo dziwnie, ale nie wystarczająco dziwnie żeby nie brzmiało pod batutą Threadgilla znakomicie. Grupa rozwijała coraz śmielsze i bardziej interesujące pomysły kompozycyjne, często podpierając się nawet akordeonem! Threadgill nieustannie szukał, angażując się w kolejne projekty – Flute Force Four, Make a Move czy Zooid.

W ciągu swojej długiej kariery, Threadgill zdobył niepodważalną pozycję jednej z głównych i największych osobistości na scenie kompozytorskiej i jazzowej. W pewnym momencie sprawy zaszły tak daleko, że wytwórnia Columbia, podpisała z saksofonistą umowę na trzy płyty (ewenement w katalogu wytwórni która nie przepadała za eksperymentalną muzyką).

A teraz od dwóch dekad ta pozycja jeszcze bardziej się umocniła. NIEzaleznie czy grał i komponował dla zespołu Make A Move, słynnego ZOOID czy chwilowo działjacego gwiazdorskiego kwartetu fletowego Flute Force Four. I może to już czas zeby swojąmuzyką, filozofią i wkładem w muzykę zaskarbił sobie uwagę szacownych gremiór przyznających NEA Jazz Masters Award? Byłoby dobrze, bo jak swierdził laureat nagrody Pulitzera w książce The All Sang, oppisującej czterdzieści najwybitniejszych muzycznych osobowości naszych czasów, Henry Threadgill zminił trwale nasze najbardziej podstawowe wyobrażenia czym jest i czym powinien być jazz.