Andrew Cyrille

Andrew Cyrille – perkusista-wizjoner

Andrew Cyrille, obchodzący dziś 77. urodziny, bez wątpienia należy do grona najważniejszych perkusistów jazzu. Bogactwo jego dorobku artystycznego z jednej strony oszałamia, a z drugiej napawa radością z tego powodu, że droga ku jego powiększaniu jest wciąż otwarta: Cyrille to nadal aktywny muzyk, regularnie dostarczający słuchaczom kolejnych owoców swej kreatywności.

Wiring

Gdy pisaliśmy na naszych łamach o płycie grupy Trio 3 pt. „Refraction - Breakin' Glass” nagranej razem z Jasonem Moranem, już wtedy snuliśmy przypuszczenia, że kolejny album tria zostanie nagrany z innym wziętym współczesnym pianistą: Vijayem Iyerem. Podobnie bowiem jak wcześniej Morana, tak rok temu właśnie Iyera słynne trio w składzie Oliver Lake na saksofonie, Reggie Workman na kontrabasie i Andrew Cyrille na perkusji zaprosiło do tygodniowej koncertowej rezydencji w nowojorskim klubie Birdland.

Visiting Texsture

Ile to już razy obserwacja wydarzeń artystycznych, czy też po prostu tego, co przynosi życie, dobitnie przekonywało, że trwałość jest złudzeniem, zaś to, co wydaje się nieśmiertelne, może nagle rozproszyć się i zniknąć całkowicie... A jednak wrażeniu stałości nieraz pragnie się ulec, ponieważ wtedy świat wydaje się jakby bardziej uporządkowany. Z pewnością każdy miłośnik muzyki hołubi w sobie myśli, że dani jego idole wciąż żyją, tworzą i wydaje się, że tak będzie zawsze. Dlaczego o tym piszę we wstępie do recenzji płyty Tria 3?

Amorphae

Z przygotowaniami do pierwszego autorskiego albumu Bena Mondera dla wytwórni ECM wiązały się przykre okoliczności. Otóż rok po zarejestrowaniu z myślą o nim dwóch utworów z Paulem Motianem, muzyk ten zmarł. Na jego miejsce wkrótce zaproszono inną legendę perkusji – Andrew Cyrille'a, który pojawia się w czterech kompozycjach. W dwóch z nich do Mondera i Cyrille'a dołącza keyboardzista Pete Rende, zaś cały materiał stworzony z nimi okala gra solo gitarzysty, który rozpoczyna i zamyka w ten sposób album.

Walt Dickerson – widoczny z cienia

Zwykł mawiać: „Nie widzę żadnej różnicy pomiędzy naszą muzyką, a obcą muzyką, naszą kulturą, a obcą kulturą, naszym językiem, a obcym językiem. Wszystko to jest przecież wytworem tych samych ludzi”. Czytając liczne wywiady z Waltem Dickersonem, właśnie te słowa zapadły mi najbardziej w pamięć. Wskazują bowiem na to, że dzisiejszy solenizant był nie tylko otwartym na nowatorską muzykę wibrafonistą, ale także wolnym od wszelkich uprzedzeń, prostolinijnym człowiekiem.

Oliever Lake / Reggie Workmann /Andrew Cyrile - nowa studyjne płyta legendarnego TRIO 3

Ponad dekadę trzeba było poczekać na kolejny studyjny album gwiazdorskiej formacji Trio 3. Ale w końcu jest. Oliver Lake, Reggae Workman i Andrew Cyrille weszli do nagraniowego studia Petera Karla w Brooklynie pod koniec czerwca ubiegłego roku.

Po niespełna roku od nagrania album Visiting Teksture trafia na płytowy rynek jako jeden z najbardziej wyczekiwanych dowodów działalności tego legendarnego tria.

Proximity

Ach, te duetowe albumy... Jest coś w dwuosobowych muzycznych spotkaniach, co sprawia że emanują swoistą międzyludzką magią. Wprawdzie w triu czy kwartecie nieraz czuje się to wspólne bicie serc muzyków, a ich myśli inspirują się wzajemnie. Gdy mamy z kolei do czynienia z albumami solo, tam potencjał szczerości w dziele artysty jest największy, ale z drugiej strony można obawiać się narcyzmu czy hermetyczności wyrazu.

Ben Monder i Tord Gustavsen czyli nowości wydawnicze ECM

W najbliższych dniach na półki trafią nowe wydawnictwa ECM-u. 29-go stycznia ukażą się" Amorphae" Bena Mondera.

Cosmic Funk

Ten fantastyczny pianista i klawiszowiec (nie mylić z organistą Dr. Lonnie Smithem, również chętnie prezentującym się w nietypowych nakryciach głowy) zbierał poważne szlify grając u boku Pharoah Sandersa, Gato Barbieriego czy Rolanda Rahsaana Kirka, a w końcu wylądował na chwilę w coraz bardziej komplikującym muzykę zespole Milesa Davisa. Po odejściu od trębacza skupił się niemal wyłącznie na solowej karierze, zostawiając po sobie cały szereg fantastycznych, niesłusznie zapomnianych płyt, na których spiritual-jazz miesza się z... chilloutem.

Anthony Braxton: Eight (+1) Tristano Compositions 1989 For Warne Marsh

To jedna z tych płyt, na których reedycję fani muzyki Braxtona czekali od bardzo dawna. Wpisuje się ona w katalog nagrań, mogących stanowić dowód prawdziwie niezbity, że u podstaw wszelkiej działalności na polu awangardy całkiem dobrze jest jeśli leży wiedza, świadomość historii gatunku, do którego się w swojej twórczości odwołuje i odwaga w prezentowaniu swoich artystycznych inspiracji. Nie musi być ona demonstrowana wprost, ale może.

Strony