Przyznam szczerze, do głośnych debiutów podchodzę nieco nieufnie. Szczególnie, kiedy są to debiuty wokalistek, których duże koncerny poszukują, jak niegdyś alchemicy kamienia filozoficznego. Wokalistka, która dobrze wygląda i przynajmniej znośnie śpiewa to niemal gwarancja jakiego takiego sukcesu komercyjnego. Wokół takiej panienki da się rozkręcić promocyjną machinę i, w zależności od potrzeb, przypiąć raz to etykietkę […]
czytaj dalej...