Leżę. Jakaś gorączka mnie dopadła, raczej nie COVID, ale i tak skuteczna. Głowa boli, brakuje siły na cokolwiek. No, skoro tak, to niech będzie. Leżę. Słucham. „Zero Grasses: Ritual For The Losses”. To taka piękna muzyka… Pogodna i smutna, kompletna, afirmująca. Pomału wciąga, nie puszcza. To bardzo osobista wypowiedź Jen Shyu – piękne, mocne teksty, […]
czytaj dalej...