Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

Ceratis Capitata

certatis
Wykonawca: Paweł Szamburski
Skład:

Paweł Szamburski – klarnety

Data wydania: 26/09/2014
Dystrybutor: LADO ABC
Wydawca: LADO ABC
Autor recenzji: Jan Błaszczak

Minimalistyczna, a przecież połyskująca – solowa płyta Pawła Szamburskiego jest dokładnie taka, jak jej okładka. Jeden z założycieli Lado ABC, członek takich grup jak Sza/Za, Horny Trees czy Cukunft wreszcie zdobył się na opowiedzenie indywidualnej historii. Efektom najbliżej do dokonań tej ostatniej z wymienionych grup. Klarnecista nie rzuca się bowiem w ogień dekonstrukcji czy improwizacji, nie urozmaica swojego brzmienia przeszkadzajkami, elektroakustycznymi wtrętami czy puszczaniem oka do spragnionego zabawy konwencją słuchacza. Przeciwnie, „Ceratis Capitata” to płyta minimalistyczna. Celebrująca duchowe stany, ale skierowana do wewnątrz. Nic dziwnego, skoro Szamburski wziął na warsztat tradycyjną muzykę religijną Basenu Morza Śródziemnego, a całość zarejestrował w małym kościółku pod Tarnowem. Szczęśliwie, przygotowane przez niego kompozycje łączą swoją kontemplacyjną naturę z emocjonalnym bogactwem i misternym wykonaniem.

Szamburski jest wspaniałym melodystą. Wybierając pomiędzy klarnetem i klarnetem basowym jedynie, potrafi zbudować logiczną, ale też przyjemnie zniuansowaną narrację. Tak jak w „Sufi”, gdzie powłóczyste, rozciągnięte plamy dźwięku ciekawie kontruje maleńkimi, rytmizującymi frazami. Choć muzyk gra raczej z pełną koncentracją niż w twórczym uniesieniu, „Ceratis Capitata” nie jest płytą sterylną. Absolutnie jednak nie przeszkadza mi fakt, że w tej kościelnej głuszy czasem coś stuknie czy sapnie. Spowijająca wszystko pustka rzeczywiście zionie, ale pozwala też wybrzmieć kolejnym tematom. Jak w „Bahai”, gdzie tężejący tembr klarnetu zawodzi w rejestrze bliskim już przesterowanej gitarze. Co więcej, to echo dodaje płycie pewnej wiarygodności. Wszak podejmowane są tu wątki metafizyczne, z którymi doskonale rezonuje ta akustyczna samotność instrumentalisty.

Gdy tytułowa muszka owocówka lata w pobliżu, niedaleko pada jabłko od jabłoni. Trudno więc nie zauważyć, że uduchowione i melodyjne utwory Szamburskiego powinny spodobać się miłośnikom twórczości Rogińskiego czy filmowych tematów Trzaski. Jestem jednak przekonany, że ten album poradzi sobie i bez takiego kontekstu. W końcu to pieśni skupione na sobie i na Osobie, w pięciu śródziemnomorskich Osobach. 

Autor: Jan Błaszczak

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV