Na początek puenta: to był koncert idealny. Fred Frith jest muzykiem niezawodnym. Jego nowe trio, z Jasonem Hoopesem na basie i Jordanem Glennem na perkusji, lekko i bezwiednie otwiera nam głowy. Gitara, bas, bębny. Wolna improwizacja. Zgrzyty, ciągi, gitarowe pasaże, pętle na jednej strunie, powtórzone szarpnięcie, perkusja w punkt, lecz dyskretnie towarzysząca, mikroharmonie, polifonia. Drapieżność, […]
czytaj dalej...