Hullabaloo, czyli rejwach, harmider, wrzawa, draka, a nawet gwałt! Wszystkie polskie tłumaczenia tytułu płyty niosą ze sobą źdźbło prawdy o tej muzyce. Zaczyna ją wszakże Jubilee! Zgrzyty, sprzężenia, hałaśliwe koincydencje – tak oto subtelna wiolonczela, podłączona pod prąd wyjątkowo wysokiego napięcia rozpoczyna intrygująca podróż, definitywnie bez stacji docelowej. Brzmi, jak konający Jimmy Hendrix, spowity śmiertelnymi […]
czytaj dalej...