Powiem tak, albo mi się gusta zmieniły, albo… Wysłuchałem onegdaj niejednej płyty firmowanej, bądź z udziałem Steve Swella. Słuchałem tym wnikliwiej, że Maciek Karłowski piał z zachwytu nad nim, kiedy jeszcze jego recenzje ukazywały się w „HiFi i Muzyce”. Znaczy się musiało na rzeczy coś być. Mnie nie zachwycił w zasadzie nigdy. Niby niebotyczna technika, […]
czytaj dalej...