William Parker – double bass, piccolo trumpet, shakuhachi, double reeds,
David Jager – soprano & tenor saxophones,
Roger Jannotta – alto saxophone, piccolo, flute, clarinet,
Markus Heinze – baritone & tenor saxophones,
Christofer Varner – trombone, sampler,
Martin Wolfrum – piano, keyboards,
Johanna Varner – cello,
Gunnar Geisse – laptop & laptop guitar,
Georg Janker – double bass, perfomer,
Sunk Poschi – drums.
Kto zna Williama Parkera i ma wyobrażenia na temat jego wyobraźni, będzie mile zaskoczony truizmem, że wyobraźnia mistrzów nie zna granic, a zaskoczenie free łaknących jest możliwe dla wielbicieli prawdziwie warsztatowej sztuki nawet w tak ciężkich, i jeszcze kryzysem pieniężnym steranych, postmodernistycznych czasach.
Jednozdaniowy lead można. Można też podejrzewać, co zrobi na kolejnej płycie William Parker. Pytanie: po co? Odpowiedź znajdziemy na tym albumie: nie ma to większego sensu.Spektakl Parkera i monachijskiej orkiestry ICI Ensemble to teatr życia. W ten sposób streścić można płaczące zimowe słońce. Pytanie, skąd u Parkera taka koncepcja. Eufemizm podpowiada: ten, który chodzi tyłem. Natrętna jak każda tragedia, trauma, wstrętna przypadłość zwana chorobą z rodzaju nieuleczalnych.

Nie jest to płyta muzykalna, jakiej można by spodziewać się po Parkerze. Nie jest to płyta łatwa w odbiorze, zrozumiała bez świadomości kontekstów muzycznych i pozamuzycznych, bez otwartości na nie, bez znajomości historii. I bez gotowości na ciepło cudzych trzewi. Przykro mi. Łatwo nie będzie. Ze strony formalnej można by nazwać ją concpet albumem. A jednak koncept tego rodzaju zależy od losu. Jest tu zapis pewnego muzycznego życia i jeżeli nie będziemy chcieli poznać jego kolei, dźwięki do nas nie przemówią.
To jest artystyczna notacja pojedynczego życia, które przyniosło Parkerowi nieprzeciętny talent, siłę, radość, upór, dobrych przyjaciół i otwartość. Na rzeczy dobre i na rzeczy złe, na takie gdzieś pośrodku i na takie, na której nazwy nie znajdziemy, ale możemy ją usłyszeć w jego muzyce. Oczywiście, słuchanie tej płyty może być skrzywione wiedzą, że Parker walczy od kilku lat z chorobą (Po co w ogóle o niej wspominać? – Czasem nie da się nie.). A jednak rzadko zdarza się tak pozytywna i przede wszystkim odważna smutna płyta. Chociaż pozornie ostatnie „Let’s Change the World“ mogłoby sugerować smutek jednak… A jednak… Szczerze: posłuchajcie. Posłuchajcie szczerze.