Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

Nighthawks

nighthawks_cover
Wykonawca: Erik Friedlander
Skład:

Erik Friedlander, cello
Doug Wamble, guitar
Trevor Dunn, bass
Michael Sarin, drums

Data wydania: 09/09/2013
Dystrybutor: SKipsline
Wydawca: Skipsline
Autor recenzji: Piotr Jagielski
Kwartet Bonebridge, skomponowany przez amerykańskiego wiolonczelistę Erika Friedlandera powstał początkowo jako forma hołdu dla słynnego kontrabasisty Oscara Pettiforda, który pod koniec lat 40 rozpoczął swoje eksperymenty z wiolonczelą. Na szczęście grupa Friedlandera okazała się projektem nie jednokrotnego użytku. Zespół, w skład którego wchodzą basista Trevor Dunn, dobrze znany fanom Johna Zorna, gitarzysta Doug Wamble oraz perkusista Mike Sarin, nagrał już płytę „Bonebridge”, teraz przyszedł czas na kolejny krążek, pod romantycznym tytułem „Nighthawks”, „nocne marki”, od razu przywołującym skojarzenia ze słynnym obrazem Edwarda Hoppera. Do malarza nawiązuje nawet jeden z utworów, nastrojowa ballada pod tytułem „Hopper’s Blue House”. Tak przynajmniej zakładam.
 
I pewnie faktycznie przyjemnie słuchałoby się tej płyty, popijając nocną kawę w jakimś amerykańskim dinerze. Nie ma tutaj ograniczeń stylistycznych; muzycy sięgają z równym powodzeniem po jazz, country, bluegrass czy blues. Wszystkie kompozycje jednak – niezależnie od tego czy są akurat spokojne czy przeciwnie, skoczne i rozbujane – spaja ogólnie melancholijna, nostalgiczna nuta. Same tytuły utworów kojarzą się z wizją Ameryki lat 50. i powieściami drogi. Jeśli trzeba by do czegoś przyrównać „Nighthawks”, na myśl przychodzi formacja The Dreamers a także americany Billa Frisella.
 
W 1971 r. 11-letni Erik Friedlander wybrał się na wakacje ze swoim ojcem, fotografem Lee Friedlanderem, znanym z pracy m.in. dla wytwórni Atlantic. Wybrali się do Virginii, oglądać wzgórza Applachów. Wiolonczelista musiał dobrze zapamiętać tamtą wycieczkę, czemu daje dowód w niemal każdej kompozycji. 
Muzycy dopełniają się nawzajem: Dunn i Sarin zapewniają solidny grunt pod partie wiolonczeli i gitary – Doug Wamble chętnie flirtuje z bluesem, grając slide i nie bojąc się włączenia przesteru. Nostalgia nostalgią, ale tej płycie naprawdę nie brakuje także dynamiki. Miłe jest także, że muzycy nie popisują się, choć każdy ma do tego odpowiednie narzędzia i wiele miejsca. Bo i po co, skoro kompozycje same w sobie są wystarczająco solidne. A nawet całkiem mocne.
 

Autor: Piotr Jagielski

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV