
Z powodu śnieżycy na berlińskim lotnisku Matana Roberts nie przyjechała na zaplanowany koncert w Krakowie. Dzięki bogu, że dojechała do Warszawy. Występ saksofonistki rodem z Chicago nie przypominał jej lipcowego koncertu podczas Warsaw Summer Jazz Days.
W Cafe Kulturalnej – wypełnionej, co warto podkreślić, niemal po brzegi, a przecież był to niewdzięczny poniedziałek – zagrała i zaśpiewała materiał znany z pierwszej częściej zaplanowanej na 12 krążków projektu „Coin Coin”. Za pośrednictwem muzyki i fotografii, wyświetlanych stale na ekranie za saksofonistką, Roberts opowiadała historię swojej rodziny, niewolnictwa, niesprawiedliwości i uzyskiwania wolności. „Te piosenki naprawdę są bardzo wesołe. Przynajmniej część” – tłumaczyła Roberts. Podkreślała również swoje zadowolenia z zachowania publiczności – „To największy tłum, przed jakim grałam podczas tej trasy. W dodatku widzę, że jesteście rozgadani, to bardzo dobrze” – mówiła ze sceny. Roberts doskonale sobie z tłumem radziła, angażując go w śpiewanie, mruczenie i wchodząc z nim w dialog. Przyczyniło się to do wytworzenia przemiłego, przyjacielskiego nastroju całego zgromadzenia.
Roberts przez 2 godziny opowiadała różne historie. Niektóre były urocze i wzruszające, jak historia o ostatnich dniach życia babki saksofonistki. Inne nie były już tak przyjemne – Matana opowiadała m.in. historię 8-letniej sieroty, której ojca biali rasiści zamordowali a matkę pobili do szaleństwa – on był białym żołnierzem, ona była czarna. „To wystarczyło” – zamyśliła się Roberts. Po chwili dodała: „Te historie nie są nigdzie zapisane. Usłyszałam je od mojej babci” – tłumaczyła.
Całość złożyła się na uroczy, być może nadspodziewanie uroczy, wieczór. Muzyka Matany Roberts – dwugodzinny solowy recital – jest wymagająca. Jej śpiew, krzyki i dziecięce podśpiewki nie są obliczone na wzbudzenie w słuchaczu przyjemnych doznań. Jej twórczość podejmuje tematy bardzo niewygodne, trudne i bolesne, jak niewolnictwo, rasizm i zwyczajne okrucieństwo. Całe szczęście, że saksofonistka posiada poczucie humoru, lekkość i urok, pozwalający na opowiadanie o tych wszystkich strasznych rzeczach w sposób nie tylko znośny, ale wybitnie atrakcyjny.
Teraz pozostaje już tylko wyczekiwać, aż Roberts przyjedzie do Polski po raz kolejny. Może tym razem już z całym swoim zespołem – będzie ku temu pretekst: tuż przed grudniową trasą koncertową artystka weszła do studia razem ze swoim kwartetem by nagrać drugą część projektu Coin Coin – album, podobnie jak w przypadku pierwszej cześci wyda kanadyjska oficyna Constellation Records a w sprzedaży pojawi się na początku lata 2013.
Sonic City 2012 – Matana Roberts – Interview from De Kreun on Vimeo.