Olgierd Dokalski: trumpet; Mateusz Franczak: tenor saxophone; Miron Grzegorkiewicz: guitar; Maciej Szczepański: bass; Robert Alabrudziński: drums
Czegoś takiego nie słyszeliśmy już dawno… Młody zespół (choć niezręcznie nazywać ich debiutantami), grający muzykę improwizowaną, przebojem wchodzi na polską scenę muzyczną. W tym roku pojawili się na większości liczących się festiwali (na czele z Open’er’em) jeszcze przed ukazaniem się ich płyty. Producent albumu Tomasz Konwent nazwał ich kiedyś dziećmi nowojorskiej sceny downtown Johna Zorna. Oni sami chętniej przyznają się do inspiracji awangardą lat 70tych i współczesną sceną noise. Oto Daktari!
W ich muzyce miesza się bardzo wiele wpływów – tak jak dzieje się to w kreatywnej muzyce na całym zachodnim świecie – bez dbania o gatunkowe etykietki. Jest tu jazz, rock, muzyka żydowska, alternatywa, noise a nawet sympatie filmowe (“Zanussi”). Mieszanka ludzi, charakterów i ich muzycznych sympatii dała tu efekt bliski doskonałości. Chciałoby się nie chwalić ich za bardzo, bo to w końcu dopiero pierwsza płyta, ale Daktari to dojrzałe, ciekawe, bogate, czadowe i jednocześnie przystępne granie. Mocna sekcja dęta, kontrowana poszukującą brzmieniowo gitarą osadzona na świetnej sekcji rytmicznej, wykonująca twórczą muzykę – czego chcieć więcej?