Ashley Bathgate – Cello; Robert Black – Bass; Vicky Chow – Piano; David Cossin – Drums and Percussion; Mark Stewart – Guitars; Evan Ziporyn – Clarinets
Na szczęście nikt dotąd nie pytał mnie o to, jaki zespół jest dziś najlepszy na świecie. Gdyby jednak ktoś chciał poznać moją opinię na tej temat, odpowiedziałbym Bang On A Can All Stars.
Zespół ten z jednej strony ściśle związany jest z muzyką współczesną – powstał wszak z inicjatywy amerykańskich kompozytorów: Michaela Gordona, Davida Langa i Julii Wolfe. Wystarczy jednak tylko chwilę posłuchać ich najnowszej płyty lub też być świadkiem ich koncertu, by przekonać się, że najbardziej niestosownym gestem wobec tego zespołu byłoby ujmowanie jego pracy w jakiekolwiek gatunkowe ramy.
Bang On A Can All Stars to obecnie sekstet, który tworzą dwie młode, a jednocześnie niezwykle charyzmatyczne, damy: wiolonczelistka Ashley Bathgate i pianistka Vicky Chow, klarnecista i kompozytor Evan Ziporyn, perkusista David Cossin, kontrabasista Robert Black oraz obdarzony charakterystyczną burzą siwych loków gitarzysta Mark Stewart. W swoim przebogatym CV mają oni współpracę z Philipem Glassem, Steve’m Reichem, Meridith Monk, Brianem Eno (przy słynnym albumie „Music for Airports”) czy Ornette’em Colemanem. Niezależnie od tego, jak trywialnie to brzmi: muzycznie nie ma dla nich zadań niemożliwych – każdy z nich jest bowiem nie tylko instrumentalistą z najwyższej półki, ale także muzycznym wizjonerem.
Dwukrotnie miałem przyjemność podziwiać Bang On A Can All Stars na żywo podczas ubiegłorocznego festiwalu Sacrum Profanum. Na obu tych koncertach działy się cuda, które w pamięć zapadną mi na długo: David Cossin wykonujący „Video Phase” Steve’a Reicha czy Ashley Bathgate w kompozycji Michaela Gordona „Industry” – by wspomnieć tylko te dwa wykraczające poza czysto muzyczne przeżycia artystyczne.
W tym roku Bang On A Can All Stars obchodzi swoje 25. urodziny. Z tej okazji swój najnowszy, dwupłytowy album pod niezwykle trafnym tytułem „Big Beautiful Dark and Scary” podarowali swoim fanom w prezencie. Niestety, to urodzinowe przyjęcie było ograniczone w czasie. Obecnie album ten dostępny jest w sklepie iTunes. Fizyczną premierę mieć będzie 28 lutego, gdy ukaże się na krążku nakładem wydawnictwa Cantaloupe Music.
W tym miejscu powinna wreszcie nastąpić tradycyjna recenzja płyty w formie zbliżonej do „album zawiera takie i takie kompozycje, zagrane tak i tak, w nastroju takim a takim; szczególnie warto zwrócić uwagę na…” itp. W przypadku Bang On A Can oraz tego nagrania, wydaje mi się to niewskazane.
Jeśli lubisz muzyczny kosmos, pełen różnorodności pod każdym możliwym względem, czerpiesz przyjemność ze SŁUCHANIA muzyki, a nie tylko lubisz, gdy coś gra w głośniku – sięgnij po tę płytę.
Album ten jest jak bombonierka: każdy utwór ma w środku inne nadzienie, oblany jest innym rodzajem czekolady, wszystkie zaś stworzone zostały według projektu innego mistrza. Nic nie dzieje się tu przez przypadek, choć nad całością unosi się duch wolności w improwizacji. Są tam zasady, mechanizmy, konteksty, które można i warto studiować – jak chociażby tytułowy utwór „Big Beautiful Dark and Scary”, który mieszkająca ledwie kilka domów od miejsca, w którym stały wieże World Trade Center, autorka Julia Wolfe, opatrzyła komentarzem: „tak teraz wygląda życie”.
Przede wszystkim muzyka ta to kosmos i smak, który warto podziwiać i któremu warto się poddać.