Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

It should’ve happened a long time ago

Paul Motian Trio - It should've happened a long time ago
Wykonawca: Paul Motian Trio
Skład:

Paul Motian – drums; Bill Frisell – guitar; Joe Lovano – tenor saxophone

Data wydania: 27/02/2001
Autor recenzji: Paweł Baranowski

Motian, Lovano, Frisell – ten skład niemal zawsze powoduje, że nadstawiam ucha. Napisano o nim całe już tony recenzji, po co więc moja? Może by nie zapomnieć? O tej formacji po prostu zapomnieć nie można. Nie wolno. Trzech instrumentalistów. Trzech jedynie i aż trzech. Każdy z wypracowanym już własnym stylem. Nestor Motian, to niemal historia jazzowej perkusji, obecny na jazzowej scenie niemal przez połowę istnienia tej muzyki. 

Grając w trio bez kontrabasu musiał zapewnić rolę całej sekcji rytmicznej. I robi to w tym znaczeniu, że nikt chyba, słuchając tej muzyki nie dostrzega braku kontrabasu, gitary basowej, czy innego instrumentu spełniającego tę rolę. Z drugiej strony  Motian gra bardzo melodycznie. Frisell w tamtych latach był chyba jednym z najważniejszych gitarzystów grających jazz. Niemal postrzegany jako odnowiciel jazzowej gitary. Przestrzenny. Oszczędny. Nagranie pochodzi z roku 1985, czasów zachwytów nad możliwościami gitarowych syntezatorów. I niestety oprócz „zwykłego” Frisella na płycie jest zapis jego syntezatorowych popisów.

Dlaczego niestety? Bo o ile na grając na gitarze, Frisell jest rozpoznawalny, ma swój styl (tak, już wtedy), można go łatwo rozpoznać, tak wykorzystując gitarę do sterowania syntezatorem, Frisell gdzieś się traci. Praktycznie „gitarowe” partie utworu „Fiasco” zagrać mógłby każdy. Niekoniecznie Frisell. Jego gitara brzmi jak gitara 1000 innych instrumentalistów, których stać było w tamtych czasach na zakup syntezatora gitarowego. Już jednak, kiedy syntezator – jak w utworze „Conception Vessel” służyć zaczyna jedynie dla urozmaicenia brzmienia gitary, wracają barwy, frisellowskie brzmienia. Wraca po prostu piękno – bo trudno to inaczej nazwać. Trzecim członkiem zespołu jest Lovano, którego mocarny saksofon potrafi zabrzmieć tak, jakby chciał zagrać kołysankę córce na dobranoc. Nieśpiesznie, cichutko, delikatnie. Myślę, że właśnie w takich delikatnych, lirycznych utworach, jak wspomniane „Conception Vessel” trio brzmi w sposób najbardziej przekonujący.

Autor: Paweł Baranowski

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV