Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

The String of Horizons

lukas cover

Powiem szczerze, że powiedzenie czegokolwiek o tej płycie wymagało ode mnie przesłuchania jej wiele razy. A i tak trudno o niej mówić. Bo jest to płyta wymagająca. Wymagająca przez to, że doskonała i jednocześnie niełatwa.

Słuchać na niej właściwie tylko skrzypce. Oczywiście z wyjątkiem pobrzmiewających elektronicznie wstawek, które bardzo mi się spodobały, klawiszy, gitary, perkusji i niespodzianki, o której jednak będzie później. Mimo dodatkowych instrumentów, co trzeba podkreślić, wykonawca  pozostaje jeden. Jeden instrument solowy na płycie to wyzwanie nie tylko dla słuchacza. Także dla samego grającego. A pewnie przede wszystkim dla niego. Z tego, co wiem, Łukasz Górewicz szczególnie przygotowywał się do jej nagrania.

 

Trudność, a jednocześnie wyjątkowy atut muzyki „The String of Horizons” polega na tym, że w każdym dźwięku słychać co innego. Każdy mały fragment niesie ze sobą coś nowego i zaskakującego. Wszystko natomiast jest zaaranżowane niemal z matematyczną precyzją, ze ścisłą dokładnością i logicznym następowaniem po sobie określonych i charakterystycznych dla ucha motywów.

To samo dotyczy tego, co najbardziej wewnętrzne i głębokie w muzyce Górewicza, czyli samej barwy skrzypiec. A lepiej, barw. Pomimo uchwytnego porządku ich wprowadzania, tworzą klimat nieuchwytności i swobody. Niesamowite.

Choć na płycie wiele się dzieje, jest żywa, wyrazista i w części utworów motoryczna, ogólny wydźwięk jest raczej nostalgiczny, wręcz liryczny. Słowo wewnętrzność jest tu bardzo adekwatne z jeszcze jednego powodu. Bo to, jak myślę, bardzo osobista płyta. Osobista dzięki solowym natchnionym improwizacjom. I osobista, gdy w bonusowym utworze pod tytułem „First Luca’s Christmas Song” słychać śmiech małego synka Łukasza Górewicza.

 

Już sam pomysł jest ujmujący, zwłaszcza dla kobiecej części słuchających. Nie mówiąc o tym, jaki śmiech niemowlaczka ma akompaniament. O osobistym charakterze płyty świadczą też tytuły pozostałych utworów. Spośród nich najbardziej podoba mi się ósmy. A to, co podoba mi się najbardziej w całej płycie, to pokazanie skrzypiec i ich dźwięku w ciekawej i nieoczywistej muzycznej odsłonie.

 

 

 

 

 

 

 
Autor: Paulina Biegaj

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV