(FSRZebrać na Brooklynie trzech wyśmienitych instrumentalistów i stworzyć z nich impro supergrupę nie jest aż tak trudne, biorąc pod uwagę populację miasta, tym bardziej liczbę muzyków, która na powyższe miano zasługuje.
Zatem lądujemy w jednym z tamtejszych studiów nagraniowych i zasłuchujemy się w godzinnej porcji soczystych improwizacji, dla których bazą jest open jazz, ale które wszelkie notyfikacje gatunkowe mają za nic, jak to zwykle bywa w przypadku muzyki naznaczonej piętnem wysokiej jakości.
Panie i Panowie, Joe Morris na kontrabasie, Tyshawn Sorey na perkusji i Peter Evans na trąbce!
Pierwsza improwizacja trwa ponad dwadzieścia minut. Od startu płynie w pełni kolektywnym strumieniem open jazzu – twardy drive basu, rozhuśtane frazy trąbki i ogarniający całość aktywny drumming. Muzycy frazują całkiem intensywnie, bardzo swobodnie, ale wydają się mieć wszystko pod pełną kontrolą. Prawdziwy bukiet wspaniałości rozpościerają przed nami w bardziej kameralnych interludiach. Bazując na smyczku kreują intrygujące, niekiedy gęste interakcje. Szczególnie udane wydaje się zakończenie utworu, gdy po upływie kwadransa muzycy znów zasadzają się na kameralnie brzmiącym smyczku i wkraczają do krainy mroku, szyjąc długie, posuwiste frazy.
Kolejne trzy improwizacje trwają po kilkanaście minut, każdorazowo wyposażone w spokojne, wystudzone introdukcje. Najpierw klecą balladę, która łapie rytm i efektownie, na etapie rozwinięcia, popada w galop. Trębaczowi nie brakuje tu melodyki, a kontrabasiście narracyjnej różnorodności. Ale mistrzem polowania jest perkusista, który w drugiej fazie utworu gna na załamanie karku, frazując niemal punkowym 2stetem!
Trzecią improwizację otwierają szczoteczkowe frazy, rytm basu i dęta melodia. Tu narracja zdaje się być ulotnym walczykiem, który z czasem nabiera mocy i znów bardzo konkretnej dynamiki. Artyści śmiało osiągają free jazzowy poziom intensywności, a potem, na tylko trochę studzącym emocje smyczku, ślą nam kolejne porcje brzmieniowych wspaniałości. Brawura towarzyszy im do ostatniego dźwięku.
Finałowa improwizacja, to z kolei ocean preparowanych fonii, zwłaszcza w jej początkowej fazie. Coś rezonuje na werblu, dygocze pod trębackimi wentylami, na gryfie kontrabasu skrzypi i jęczy. Muzycy po raz kolejny odnajdują jednak melodię i rytm, a swój spektakl kończą w definitywnie post-jazzowym nastroju.
Joe Morris, Tyshawn Sorey & Peter Evans Comprehensive (FSR Records, CD 2025). Joe Morris – kontrabas, Tyshawn Sorey – perkusja oraz Peter Evans – trąbka, także w wersji piccolo. Nagrane w The Bunker Studio, Brooklyn, New York, styczeń 2025. Cztery improwizacje, 58 minut.