Zmarł Miron Zajfert

Autor: 
redakcja / mat. organizatora

Smutna wiadomość nadeszła z Centrum myśli Jana Pawła II. Zmarł Miron Zajfert. Oto cały komunikat opublikowany na stronie internetowej organizacji.

Z bólem przekazujemy informację, że zmarł Miron Zajfert, dyrektor artystyczny naszego Festiwalu Muzyka Pokoju – Muzyka Wiary, którego szóstą edycję realizowaliśmy wspólnie jeszcze w październiku.

Miron rozpoczął z nami współpracę w 2016 roku, kiedy stworzyliśmy wspólnie wspaniały program koncertów pod hasłem „Warszawski Asyż”. Stanowił on preludium do dojrzałego festiwalu, jakim była Muzyka Pokoju – Muzyka Wiary. Mogli w nim Państwo uczestniczyć w ostatnich latach. Przygotowując kolejne edycje, Miron brał pod uwagę wrażliwość artystów, ich kunszt i dorobek, ale bardzo zależało mu także na wspieraniu młodych artystów, dlatego nie obawiał się zapraszać ich na festiwal i stawiać im wyzwania artystyczne. Wyzwania zresztą stawiał przed każdym artystą, łącząc ze sobą style, gatunki i osobowości nieraz z odległych od siebie światów. W procesie jego pracy często najpierw pojawiał się temat, później dochodzili wykonawcy, na końcu powstawał kształt koncertu. Tak jak w zeszłorocznym projekcie „Modlitwy wirujące”, którego podstawą była winylowa płyta z połowy XX wieku z tradycyjnymi melodiami derwiszy. Na zamówienie Mirona została znaleziona w antykwariacie w Stambule półtora roku przed koncertem! Miał płytę i słyszał już pierwsze frazy, potrzebni mu byli jeszcze muzycy. Nie zespół, ale właśnie indywidualni artyści, każdy z tym czymś szczególnym, co pasowałoby do ostatecznego kształtu. W tym przypadku znalazł formację Magneto z Hubertem Zemlerem na czele, wspaniałego perkusistę Adeba Chamouna i wokalistę Maroufa Majidi. A mówimy o jednym koncercie.

Spotkania, ustalanie wizji z artystami, przekazanie innemu artyście płyty, nut, inspiracji, książki, kompozycji, frazy muzycznej – tak wyglądał niemal każdy dzień Mirona. Liczba koncertów, która powstawała w taki lub podobny sposób, mogła oszałamiać. Kiedyś naliczyliśmy osiemnaście koncertów w jednym miesiącu, realizowanych przez Mirona z czterema różnymi instytucjami.

A tych było pełno. Przez lata Miron był dyrektorem wspaniałego festiwalu Nowa Muzyka Żydowska, który był jego największym muzycznym projektem przed Muzyką Pokoju – Muzyką Wiary, ale obok był jeszcze cykl „Żydowskie granie” realizowany z Gminą Wyznaniową Żydowską w Warszawie. Z Promem Kultury Miron robił cykle „Inny wymiar Słuchania”, a wcześniej „Muzyczną scenę OFF”. Z Wawerskim Centrum Kultury „Wawerskie impresje”, z Bemowskim Centrum Kultury „Folkowo Bemowo”, pojedyncze koncerty z Warszawą Singera i dziesiątki pojedynczych koncertów w całej Warszawie, jak choćby koncerty w Falenicy czy podczas praskiej „Otwartej Ząbkowskiej”. W rodzinnej Łodzi co roku organizował centralny koncert na rocznicę Zagłady Getta Łódzkiego z Centrum Dialogu Marka Edelmana, a z Niepodległą każdego roku koncert na rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. I wiele, wiele innych, a przytoczone zostały tylko cykle koncertowe z ubiegłych lat.

Miron zostawił nie tylko rodzinę i przyjaciół, ale wielu artystów, pracowników kultury, dziennikarzy radiowych. W radiowej Dwójce często przechodził z jednego studia do drugiego, opowiadając o dwóch różnych projektach muzycznych. Kiedyś z godnością przyjął oświadczenie dziennikarki w studiu na Niepodległości, że powinien mieć złotą kartę wejścia do Polskiego Radia.

Piszemy to wszystko, bo szansa, że mieli Państwo kontakt z Mironem jest ogromna, chociaż może nieuświadomiona. Dziesiątki, jeśli nie setki koncertów na żywo, jeszcze więcej audycji radiowych, transmisje telewizyjne i radiowe koncertów dają dużą szansę, że jeśli nie na Muzyce Pokoju – Muzyce Wiary, to przy tych okazjach mieli Państwo styczność z jego twórczością, niekończącymi się pomysłami i odkryciami muzycznymi.  

Dziękujemy Mironie,