Tigran Hamasyan – dla mnie jego nazwisko brzmi szczególnie – ten muzyk pochodzi z Armenii, kraju mojej matki. Nic dziwnego zatem, że sięgałem po jego płytę z wielką ekscytacją połączoną z niepewnością i drżeniem serca (czy zdoła mnie zachwycić, czy ma w sobie jakiś pierwiastek, ducha Kaukazu?)… Ten młody, pomysłowy, wrażliwy, zdolny kompozytor, intrygujący i egzotyczny […]
czytaj dalej...