No i mamy kolejną płytę, która trafi na półki większości przedstawicieli średniej klasy menadżerskiej. Bo jak tu nie mieć nowego albumu Richarda Bony – muzyka, którego familiarnie jedni nazywają cudownym chłopcem z Kamerunu, a drudzy, przybierając ton znawcy – następcą Jaco Pastoriusa. Że Bona pochodzi z Kamerunu temu zaprzeczyć nie sposób, ale że jest następcą […]
czytaj dalej...