
Październik, mimo niskich temperatur, okazuje się być niewątpliwie ciepłym miesiącem dla fanów Stacey Kent. Nie dość, że wczoraj miała premierę jej najnowsza produkcja „Dreamers in Concert” , artystka postanowiła odwiedzić aż trzy polskie miasta: Sopot, Wrocław i Warszawę. Podopieczna Blue Note Records po wydaniu ośmiu albumów studyjnych nagrała wreszcie płytę live. Wprost idealna okazja zarówno do odkurzenia w pamięci starszych utworów, jak i sprawdzenia w boju zupełnie nowego materiału.
Jak przystało na multilingwistkę Kent wykonała kilka utworów po francusku: odrobinę erotyczny Mi Amor, jej ulubiony Raconte Moi (oba z płyty “Raconte Moi”) oraz dobrze wszystkim znany Ces Petit Riens. Zespół ostudził nas nieco przy „Ice Hotel”, do którego tekst napisał saksofonista, nota bene również producent i mąż Stacey – Jim Tomilinson, swingujący So Nice i na koniec If I were a Bell. W programie koncertu znalazło się jeszcze miejsce na jedną świeżynkę – Postcard Lovers z tekstem autorstwa Kazuo Ishiguro. Stacey Kent nie tylo świetna wokalistka, ale także sceniczna osobowość. Znakomicie nawiązała kontakt z publicznością, przybliżając treść poezji zawartej w utworach, dzieląc się ze zgromadzonymi historiami, anegdotami, chwilami które pielęgnuje i przemienia w muzykę.
Publiczność z pewnością nasyciła się doskonałą grą zespołu, polaną aksamitnym i lukrowym głosem filigranowej Stacey. Tylko czy nie za dużo w tym ciastku słodyczy?