Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

What Goes Around

Dave Holland Big Band - What Goes Around
Wykonawca: Dave Holland Big Band
Skład:

Dave Holland – double-bass; Antonio Hart – alto saxophone, flute; Mark Gross – alto saxophone; Chris Potter – tenor saxophone; Gary Smulyan – baritone saxophone; Robin Eubanks – trombone; Andre Hayward – trombone; Josh Roseman – trombone; Earl Gardner – trumpet, flugelhorn; Alex Sipiagin – trumpet, flugelhorn; Duane Eubanks – trumpet, flugelhorn; Steve Nelson – vibraphone; Billy Kilson – drums

Data wydania: 10/09/2002
Dystrybutor: Universal
Wydawca: ECM
Autor recenzji: Paweł Baranowski

To rzadkość w ostatnich latach. Działających big bandów, czy to w sposób stały, czy nawet sporadycznie powoływanych ad hoc do nagrania jakiejś płyty jest niewiele. I dzieje się tak mniej więcej od czasu upadku wielkich orkiestr jazzowych lat Swingu. Od tamtego czasu, aczkolwiek większe zespoły były i są prowadzone, to jednak w porównaniu z latami ‘30 należą one do zdecydowanej mniejszości. A Dave Holland zapragnął poprowadzić big band.  Mówił o tym zresztą w jednym z wywiadów. Było to jego marzenie. I wprawdzie miał na tym koncie już pewne doświadczenia, albowiem uczestniczył w zespołach tego typu, to nigdy jednak nie prowadził własnego big bandu, nigdy nie występował jako główny architekt takiej muzyki. Ostatecznie marzenia się ziściły i mamy obecnie przyjemność poznać propozycję Dave Hollanda. 

Choć zespół nazywa się Big Bandem, to jednak daleko mu do ogromnych orkiestr Ery Swingu – na płycie „What Goes Around” gra cały ostatni kwintet Hollanda poszerzony o ośmiu muzyków – razem – nieszczęśliwa 13. Aż i jedynie. Nie sądzę jednak, by owa „trzynastka” miała być dla Hollanda nieszczęśliwa. Od wielu lat prowadzi on zespoły pod własnym nazwiskiem i chyba nigdy w tym okresie propozycje te nie były oceniane źle, lub choćby uznawane za kontrowersyjne, a jego album – „Not for Nothing”, podobnie jak zespół zostały ocenione bardzo wysoko, albowiem stały się odpowiednio „albumem” i „zespołem roku”. Mnie wprawdzie bardziej podobają się wcześniejsze dokonania Hollanda, z kwintetem prowadzonym w latach ‘80 ze Stevem Colemanem i Kenny Wheelerem, to jednak nie mogę nie docenić kunsztu ostatniego kwintetu, który nie tylko jest niezwykle sprawnym zespołem, to jeszcze proponuje bardzo piękną muzykę.

Byłem ciekaw, w którą stronę pójdzie Holland mając do dyspozycji większy aparat wykonawczy. Czy zwróci się w kierunku orkiestrowego free (w końcu właśnie takie doświadczenia ma na swym koncie), czy też zaprezentuje muzykę ostatniego swego kwintetu w orkiestrowych aranżacjach, czy też wybierze jeszcze jakąś inną drogę. I w sumie jest to owa inna „droga”. Wprawdzie słychać w niej doświadczenia zarówno owego „pierwszego” kwintetu muzyka, jak i późniejszych poczynań, to jednak Big Band ma swój klimat inny od obu tych zespołów. Choć, jeśli już miałbym porównywać, to bliżej Big Bandowi do zespołu z Colemanem i Wheelerem niż ostatniego kwintetu.

Płyta prezentuje zaledwie siedem utworów, jednak czas jej trwania powoduje, że mamy do czynienia z długimi kompozycjami, dającymi wiele miejsca dla solistów. W większości mamy tu nagrania już znane: tytułowy utwór pochodzi z wcześniejszego krążka „Not for Nothing”, „Blues for C.M.” oraz „The Razor’s Edge” to nagrania z płyty pod tym samym tytułem, „First Snow” i „Shadow Dance” z „Jumpin’ In”, a „Triple Dance” nawet z płyty Triplicate” pierwotnie zagrany przez trio ze Stevem Colemanem i Jackiem DeJohnette i tylko chyba „Upswing” nie był wcześniej nagrany. Tym ciekawiej porównuje się wersje obecne z tymi znanymi od lat. Które są lepsze? O nie, nie usłyszycie ode mnie takich stwierdzeń. Posłuchajcie jednych i drugich – każda ma swoje i inne piękno.

I choć big band w wydaniu Hollanda nie brzmi jak ogromne orkiestry jazzowe, to jednak potęga brzmienia jest słyszalna. A sola poszczególnych muzyków – mmmm, palce lizać. Posłuchajcie tej płyty, to bardzo dobra muzyka, pewnie jedna z lepszych płyt z jazzem, szkoda by miała pozostać niezauważona.

Autor: Paweł Baranowski

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV