Evan Parker – saxophones, Agusti Fernandez – piano
„The Voice is One” – tytuł ten nie wydaje się nastręczać szczególnych translatorskich trudności – głos jest jeden. W tym przypadku jednak warto nad tym przekładem pochylić się nieco dłużej – tak jak bez wątpienia warto w skupieniu posłuchać duetu Evana Parkera i Agustiego Fernándeza.
Bo nie chodzi tu wyłącznie o to, że dwóch muzyków potrafi znaleźć ze sobą wspólny język, nawet gdy zdania, które będą wypowiadać są w pełni improwizowane. Muzycy tacy jak Evan Parker i Agusti Fernández nie raz już pokazywali, że maestria we władaniu muzycznym idiomem polega przede wszystkim na umiejętności słuchania. Na naszych łamach opisywaliśmy niedawno zarówno duet katalońskiego pianisty z perkusistą Ramonem Lopezem jak i ostatnie nagranie brytyjskiej legendy tak saksofonu jak i sztuki improwizacji w trio z Barrym Guy’em i Paulem Lyttonem. Panowie znają się ze sobą nie od dziś – pierwszy wspólny duet zarejestrowali na płycie w roku 1996. Później Parker zaprosił Fernandeza do swego słynnego Electroacoustic Ensemble. Niedawno obaj byli gośćmi Krakowskiej Jesieni Jazzowej a ich koncerty z Barry Guy New Orchestra opisywali u nas Maciej Karłowski i Paweł Baranowski.

Głos jest jednością. Głos jest tym, co najważniejsze, najcenniejsze, tym co nas spaja, co pozwala nam być sobą i ze sobą – tak próbowałbym odpowiedzieć na pytanie „o czym jest ta płyta?”. Album, wydany nakładem krakowskiej oficyny NotTwo, jest zapisem koncertu, jaki odbył się 1 listopada 2008 roku w katalońskim w L’Auditori Barcelona. Wspaniale słucha się tu tak najróżniejszych barw z brzmieniowej palety saksofonu Evana Parkera, jak i minimalistycznych poszukiwań akustycznych a gdzie indziej wirtuozerskiego rozmachu pianistycznego Agustiego Fernándeza. Wielką frajdę sprawia śledzenie jak muzyczne myśli odbijają się w dialogu obu muzyków. W ich grze jest coś bardzo plastycznego, przestrzennego, poruszającego wyobraźnię.
Jednak to, co w tej muzyce najcenniejsze wydarza się gdzieś ponad nią. Tak jak w rozmowie z przyjacielem nie chodzi tylko o to o czym rozmawiamy, ale przede wszystkim o to, że jesteśmy razem, że czujemy się bezpiecznie, swobodnie, pewnie – lepiej niż gdy jesteśmy sami. Przyjaźń daje nam siłę, energię. Tkwi ponad językiem, którym się posługujemy – zawiera się bardziej w samym w głosie. Okazuje się, że dotyczy to także Muzyki.