Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

Uberjam Deux

uberjamdeux
Wykonawca: John Scofield
Skład:

John Scofield: guitar; Avi Bortnick: guitar, samples; Andy Hess: bass; Adam Deitch; drums (1, 2, 4, 5, 6, 10-12); Louis Cato: drums (3, 6, 8, 9); John Medeski: organ, Wurlitzer and mellotron (2, 4, 6, 10-12).

Data wydania: 04/10/2013
Dystrybutor: Universal Music Polska
Wydawca: Emarcy
Autor recenzji: Maciej Karłowski

To jedna z najsmutniejszych płyt, jakie wpadły mi w ręce. Jest tym bardziej smutna im bardziej myślę o Johnie Scofieldzie jak o potężnym gitarzyście, który w sporej mierze zbudował historię muzyki jazzowej, a w jeszcze większej mierze historię jazzowej gitary. Jeszcze dodatkowo jest mi smutno, bo lubię go i cenię.

I nie mam wcale na myśli tego że, po raz kolejny sięgnął po estetykę muzyki łatwej lekkiej i przyjemnej, zamkniętej w loopach i funkującej. Robił to wiele razy i rzadko kiedy wychodziło mu to słabo. Oczywiście Scofield dziś to muzyk, który może wszystko i nie musi nic, a tym bardziej czegokolwiek, komukolwiek udowadniać. Skoro więc nagrał taką płytę to widać taka jego wola.

Tym razem mistrz sięgnął do składu i pomysłu sprzed lat, a mianowicie Uberjam, który okazał się rynkowym przebojem, ale też zawierał rzecz niezbędną, by lekką muzę obronić. Co to było? Otóż były to bardzo zgrabne i bardzo dobrze napisane tematy, a więc to co Scofield jak mało kto potrafił robić. Nieskomplikowane zdarzenia działy się tam na bazie mocno funkowego tła, mocnej i intensywnie wspieranej elektroniką rytmiki z funkowym śladem. Tutaj jest prawie tak samo, ale prawie jak przekonują reklamy robi różnicę, więc porównań z poprzedniczką uniknąć się nie bardzo da.

No i właśnie w porównaniu z nią w moim odczuciu „Uberjam Deux” wypada szczególnie blado. Zabrakło na niej niestety rzeczy najważniejszej. To płyta niezawierająca ani jednego tematu, który jakoś zapadałaby w pamięć, a jak tak, to nic nie pomogą ani gitarowe akcje pana Jana, ani interwencje Aviego Bortnika, czy dopełnienia soundu grane przez Johna Medeskiego, ani też gra piekielnie zdolnego młodego perkusisty Louisa Cato. Sam Scofield tak mówi o muzyce zawartej na tej płycie „Korzystaliśmy ze wszystkich możliwych stylistyk, choć dominują tam rytmy taneczne. Można powiedzieć, że jest to coś jakby muzyka afrykańska w rozproszeniu. Jest rhythm and blues i afro-beat, reggae i house, ale zawsze w funkowym wydaniu” . Pechowo zapomnieli skorzystać choćby z rynkowego wyrachowania i napisać choć jeden utwór mogący ponieść tę płytę w świat bodaj dobrze zrobionej komercji.

Zamiast tego mamy słabe, mdłe utwory, w których wielki talent Johna Scofielda sprawia wrażenie jakby zrobił sobie wolne. Przykre i raczej sporą stratą czasu jest słuchanie tej płyty, tańczenie jej chyba też, bo dobrych, tanecznych płyt jest wystarczająco dużo, że nie zaprzątać sobie głowy „Uberjam Deux”.

Autor: Maciej Karłowski

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV