Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

Sonic Party

Sonic Party copy
Wykonawca: Agusti Fernandez / Zlatko Kaucic
Skład:

Agustí Fernández – piano,prepared piano
Zlatko Kaučič – ground drums

Data wydania: 05/10/2014
Dystrybutor: Not Two Records
Wydawca: Not Two Reocrds
Autor recenzji: Piotr Rudnicki

Tytułowe dla tej płyty Sonic Party to raczej przyjęcie aniżeli impreza – ale jeśli zapraszają Zlatko Kaučič i Agusti Fernández, zawsze warto zostać do samego końca.

Że Kaučič i Fernández to muzycy fenomenalni – nie ulega wątpliwości. O drugim z wymienionych wiemy od dłuższego już czasu, pierwszego zaś kawałek po kawałku odkrywa powoli dla szerszej publiczności niezawodny Marek Winiarski i jego Not Two Records. A czas po temu najwyższy, bo słoweński perkusista jest instrumentalistą na tyle doświadczonym i klasowym, że szkoda byłoby nie mieć do jego muzyki dostępu. Do tej pory usłyszeć go można było w trio ze Stefano Battaglią i Paolino Dalla Portą (album December Soul, 2013), wcześniej za partnera miał samego Evana Parkera. Na Sonic Party perkusista tworzy duet z nie mniej znamienitym Agusti Fernándezem – i znów jest to zestawienie elektryzujące – tym razem na, jeśli wolno mi użyć takiego sformułowania, swoiście szykowny sposób.

Dlaczego właśnie taki? Ano dlatego, że zarówno Kaučič jak i Fernández to muzycy o wielkim wyczuciu i intuicji – tacy, którzy zanim sami wydadzą dźwięk, zastanowią się nad nim głęboko i pozwolą swobodnie wypowiedzieć się pozostałym grającym. Cechujący słoweńca szacunek do każdego detalu, najsłabszego nawet tonu, łączy się na Sonic Party z eleganckim (nawet podczas wzburzenia) brzmieniem katalońskiego pianisty. To dlatego muzyka, która dzięki owej współpracy powstała ma tak czysty i głęboki charakter, który zmusza do skupienia i nie pozwala bez konsekwencji minimum lekkiej utraty wrażenia odejść od odtwarzacza.

Konwersacja zaczyna się zatem bez większych napięć – na niezobowiązujące zagajenia Fernándeza Kaučič odpowiada spokojnym, acz posiadającym wielką wewnętrzną energię pobrzękiwaniem. Naturalna skłonność improwizatorów do żywych komentarzy szybko jednak ujawnia się w coraz bardziej rozpędzającej się grze pianisty (utwór Sonic Party), który po takiej silnej rozgrzewce sięga z kolei do trzewi swego instrumentu, by odrobinę zbliżyć się brzmieniem do perkusji Słoweńca. Lonci pełne jest chrobotów i skrzypień strun fortepianu i wszelkich tych maleńkich źródeł dźwięku, które tak uwielbia gromadzić wokół swego instrumentu i włączać doń Zlatko Kaučič. Gdy do spiętrzonych zgrzytów i chrzęstów Fernández dorzuca uderzenia w położone bliżej lewej strony klawiatury fortepianu klawisze, muzyka po raz pierwszy zaczyna niepokojąco grzmieć. Na Sirob pozostawiony solo Katalończyk rusza z plątaniną krążących po wszystkich rejestrach tonów, by ostatecznie uzyskany abstrakcyjny, gęsto związany kształt oprzeć na podstawie z pary stale obecnych, zapętlonych wysokich nut. Radykalna zmiana następuje z chwilą, gdy swój odpoczynek kończy Zlatko Kaučič. Budowana przez dłuższy czas konstrukcja pianisty zostaje bez sentymentów odrzucona, a pierwsze skrzypce zostają przejęte przez tkającego i załamującego swe rytmy Kaučicia. Agusti Fernández nie milknie jednak na próżno – zbiera siły na kolejny, najbardziej spektakularny i intensywny popis w na płycie, w którym uderza całą potęgą swego instrumentu, wypełniając jego masywnym dźwiękiem całą przestrzeń (utwór Free Nest). Wrażenie jest iście zniewalające i nie ma się co dziwić zarejestrowanej na albumie reakcji oniemiałej, „znokautowanej” widowni. Zanim tytułowe przyjęcie zakończy podsumowujący album, napędzany akordami i pasażami fortepianu, szeroko brzmiący a i gustownie wyciszony The Hug, kompozycja Mondze znów sięga do sonorystycznych własciwości instrumentu Fernándeza  – drażnione struny instrumentu pojękują żałośnie przy akompaniamencie dzwonków i delikatnych postukiwań w perkusyjne gadżety Zlatko Kaučicia. 

Uczta wydana przez dwóch panów na Sonic Party obfituje w dania więcej niż satysfakcjonujące. Na takich bankietach powinno się bywać, kiedy tylko nadarzy się okazja – a mniej zorientowanym w tym miejscu należy przypomnieć, że nadarzy się ona dość prędko, bo już 17 października rusza w Warszawie festiwal Ad Libitum, którego Agusti Fernández będzie honorowym gościem i głównym wykonawcą.

Autor: Piotr Rudnicki

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV