Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

No Protograph Available

Dennis Gonzalez Boston Project - No Photograph Available
Wykonawca: Dennis Gonzalez Boston Project
Skład:

Charles Kohlhase: saxophones; Croix Galipault: drums; Dennis Gonzalez: trumpet; Joe Morris: bass; Nate McBride: bass

Data wydania: 15/08/2006
Dystrybutor: Multikulti
Wydawca: Clean Feed
Autor recenzji: Paweł Baranowski

Rozpocznijmy od końca: perkusja, a za nią Croix Galipault. Przyznam, że słucham jazzu od wielu lat, płyt niezmierne ilości przeze mnie przeszły i przechodzą, ale o panu Galipaulcie niewiele mogę powiedzieć. Tzn. nic. Gra, swingując cichutko. Nie narzuca się, nie ma żadnych fajerwerków, ale cały czas jest dyskretnie i w sumie ciekawie obecny. Atut. Kontrabas. Jeśli komuś jeden mało, to na tej płycie znajdzie dwa. Od razu trzeba wspomnieć, że jeden jest „obsługiwany” przez muzyka będącego przede wszystkim gitarzystą. Joe Morris. Znamy i lubimy, a przynajmniej ja.

Lubię tę jego „nerwową” grę, także na kontrabasie. Drugi bas jest w rękach Nate McBride’a. Też znamy, też lubimy i cenimy. Przynajmniej ja. Dwa kontrabasy? Dwa grzybki w barszczu? W sumie, nie. I żeby było „dziwniej” wcale jeden z kontrabasów nie gra melodycznie, a drugi rytmicznie, jak zwykle dzieje się w takich sytuacjach. Po prostu rytm jest gęsty. Niekiedy bardzo. Jednak nagranie, z wycofanymi kontrabasami nie narzuca i nie przytłacza ich brzmieniem. Saksofony (alt, tenor i baryton) to domena Charliego Kohlhase’a. Znamy z jego własnych dokonań. Podobały się. Tu też narzekać nie można. Trąbki – Dennis Gonzalez, sprawca zamieszania, dusza niepokorna i niespokojna. To taki muzyk, przy którym można po prostu napisać: artysta, nie wymieniając żadnych instrumentów, na których grywa.

Boston Project jest dość typowy, mimo dwu kontrabasów. Przynosi muzykę mieszczącą się gdzieś w granicach współczesnego mainstreamu (tyle, że w moim rozumieniu tego terminu). I daje niesamowitą przyjemność słuchania. Swinguje jak za dawnych dobrych lat. Nogi niemal się rwą do tańca. A jeśli nawet nie, to tap factor niewątpliwie jest wysoki. Do tego dochodzą fajne solówki głównych melodyków, zorganizowana całość projektu i wyłaniające się przeróżne składy z kwintetu. Diablo miło się tego słucha i niech tak przez długie lata pozostanie.

Autor: Paweł Baranowski

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV