Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

John Zorn – Valentine’s Day

Marc Ribot_Trevor Dunn_Tyshawn Sorey_JOHN_ZORN_VALENTINE'S_DAY-500x500
Wykonawca: Marc Ribot / Trevor Dunn / Tyshawn Sorey
Skład:

Trevor Dunn: Electric 5-string Bass
Marc Ribot: Electric Guitar
Tyshawn Sorey: Drums

Data wydania: 02/09/2014
Dystrybutor: Multikulti
Wydawca: Tzadik
Autor recenzji: Marta Jundziłł

John Zorn na jednym ze swoich ostatnich albumów Valentine’s Day uległ presji wydawania naprędce, kolejnego materiału. Nawet jeśli jesteś wizjonerem muzyki eksperymentalnej, rachunku prawdopodobieństwa nie oszukasz. Zorn od pięciu lat wydaje minimum cztery płyty rocznie. To średnio jeden album na dwa, trzy miesiące. Nie każdy z nich musi być wybitny i przełomowy. Ba. Któryś z nich może być po prostu przeciętny. 

Zasługi Johna Zorna dla rozwoju muzyki eksperymentalnej są niepodważalne. Masada, Naked City, Painkiller, a także jego indywidualna współpraca, między innymi z Mikiem Pattonem, Johnem Medeskim, Billem Frisellem oraz całą rzeszą improwizujących muzyków, których długa lista, mogłaby być komponowana według dowolnych kryteriów. Wszystkie te projekty pokazywały wszechstronność multi insturmentalisty, a w późniejszych okresach twórczości – jego kompozytorską sprawność i otwartość.

Ostatnimi czasy, mam jednak wrażenie, że John Zorn twórczo skapitulował, w ogóle nie selekcjonując umieszczonego na płytach materiału. Cały czas opiera się na  ekstrawaganckich formach, przez co jego muzyka staje się nieco karykaturalna i po prostu hałaśliwa.

 

Valentine’s Day to ósmy, z dziewięciu albumów, wydanych w 2014 przez wytwórnię Zorna – Tzadik Records. Nowojorczyk powielił na nim utwory z płyty Enigmata (2011), do skromnego instrumentarium (gitara elektryczna, gitara basowa) dodając perkusję. Pomysł genialny w swej prostocie. Podważa jednak sensowność wydanej cztery lata temu Enigmaty i co ważniejsze – świeżość pomysłów kompozytorskich Johna Zorna.

Na płycie znajduje się 12 krótkich instrumentalnych etiud, w wykonaniu jego stałych współpracowników: Marca Ribota (The Lounge Lizard, Ceramic Dog), Trevora Dunna (Mr. Bungle, Secret Chiefs 3,Melvins), oraz perkusisty – Tyshwana Sorreya. Sorrey, dotychczas współpracującego z Zornem tylko przy jednym albumie, również wydanym w 2014 roku – In The Hall Off Mirrors.

 

Dzięki efektom perkusyjnym, na Valentine’s Day utwory z Enigmaty są z pewnością bardziej krwiste i dynamiczne. Oczywistą zasługą Sorreya jest również większa wyrazistość i motoryka „zremasterowanego” materiału. Kompozycje zyskały również nazwy. Na Enigmacie oznaczone były tylko numerami, na Valentine’s Day posiadają już prawowite tytuły.

Valentine’s Day można traktować jako ukłon w stronę muzyki atonalnej, XX wieku. Inspiracje Arnoldem Schoenbergiem, czy Albanem Bergiem od zawsze miały wpływ na kontrowersyjne motywy w twórczości Johna Zorna. W ten sposób można jednak odczytywać większość wydanych albumów, sygnowanych nazwiskiem Nowojorczyka. Gdzie więc podziało się nowatorstwo, o którym tak szumnie mówi się w przypadku Johna Zorna?

 

Jeśli chodzi o warstwę kompozycyjną muzyka na Valentine’s Day nie zaskakuje: jest mocna, bardzo ekspresyjna, bazuje na wielu dźwiękach, a motywem przewodnim są partie grane przez przesterowaną gitarę. Nieokiełznanie i prymitywność materiału jest dużym plusem, a od kompozycji jak to zwykle u Zorna – aż kipi dzika energia. Jednak, w rozszalałych improwizacjach, bez kulminacji łatwo można się pogubić. Wówczas Valenine’s Day staje się wyłącznie trudnym do zinterpretowania,  muzycznym zgiełkiem.

Muzyka na Valentine’s Day  to z pewnością materiał trudny, lub jak kto woli – niejednoznaczny. Wierni fani awangardy w wykonaniu Johna Zorna, znajdą w nim z pewnością rozgrzewające do czerwoności nowatorstwo, a wielbiciele niebanalnej rytmizacji – dopieszczenie niepełnego materiału z Enigmaty. Będą jednak też tacy, którzy od największego improwizatora sceny eksperymentalnej oczekują czegoś więcej, niż dodania partii perkusji do nagranego wcześniej albumu, a także ci, którzy w muzyce, choćby najbardziej niekonwencjonalnej, skupiają się na melodyce, zharmonizowaniu i przyswajalności wygrywanych motywów.

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV