Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

If Wolves Could Buy CDs

a2199886873_16
Wykonawca: Steel, Skin and Bamboo feat Robert Dick, Steve Gorn, Gerry Hemingway
Skład:

Robert Dick — flute, bass flute, piccolo
Steve Gorn — Indian Bansuri bamboo flutes, clarinet
Gerry Hemingway — drums, percussion, voice

Data wydania: 17/01/2020
Dystrybutor: MINUS ZERO Recordings
Wydawca: MINUS ZERO Recordings
Autor recenzji: Maciej Karłowski

Album powstał w 1997 roku. Nagrano do w studiu i co i nic! Jego twórcom przez pierdylion lat nie udało się znaleźć domu! Nie zainteresował się nim nikt, pomimo, że muzycy oferowali go wielu oficynom wydawniczym. Najczęściej słyszany przez nich argument to taki, że to muzyka trudna do sklasyfikowania i przez to zapewne jeszcze trudniejsza do sprzedania i kto wie czy wśród nich nie padł argument ostatecznie grzebiący materiał w szufladzie, możebyśmy wydali gdyby wilki zaczęły kupować kompakty.

Kto go nagrał? Robert Dick – flety, Steve Gorn – indyjskie flet bambusowy, bansuri oraz klarnet i Gerry Hemingway – perkusja, instrumenty perkusyjne i głos! Zaskoczeni? Ja byłem zaskoczony bardzo, tym bardziej im uświadomiłem sobie ile niemiłosiernie żenujących szmoncesów znalazło swoich wydawców od tamtego czasu i jak bezwstydnie świat zaśmiecony został muzyką, która tak naprawdę dla dobra ludzkości w ogóle nie powinna była powstać.

W końcu sesja sprzed ponad dwóch dekad jest dostępna, ale nie myślcie sobie, że w wersji CD. Album można ściągnąć sobie uiściwszy stosowaną opłatę na stronie wydawcy czyli tutaj. I tak oto muzyka znalazł swój wirtualny domek. I całe szczęście, posłuchać dwóch fletowych wirtuozów wspartych wirtuozem instrumentów perkusyjnych to zawsze doświadczenie warte nabycia. Dobrze porozkoszować się bogactwem i subtelnością brzmień, jakie potrafią ze swoich instrumentów wydobyć, jak płynnie zmieniają się rolami, jak szeroko i nietradycyjnie rozumieją swoje funkcje w trzyosobowym układzie instrumentalnym, jaką przestrzeń pomiędzy sobą konstruują i w końcu także jak mądrze, prosto i w żadnej chwili nie festyniarsko potrafią snuć opowieść o fuzji muzyki improwizowanej z wielki dziedzictwem muzyki źródeł.

Nie żebym w jakkolwiek sposób próbował porównywać muzykę jednych i drugich, bo byłoby to grubym nietaktem, ale jest coś zniesmaczającego, że na taką muzykę czekaliśmy 23 lata, a taki np. The Rippingtons nagrywali bez przeszkód i ku radości mas coraz gorsze i słabo potrzebne płyty z coraz większą promocją.

 

 

Autor: Maciej Karłowski

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV