Isabelle Dutoit – vocals and Bb clarinet
Hanne De Backer – baritone saxophone
Signe Emmeluth – alto saxophone
Magnus Broo – trumpet
Alexander Hawkins – piano and Hammond B3 organ
Johan Holmegaard – percussion
Ingebrigt Håker Flaten – acoustic and electric bass
Paal Nilssen-Love – drums, percussion and Paiste gongs
Tych dwóch muzyków jeszcze stosunkowo niedawno stanowiło podporę freejazzowege power trio The Thing. Bez dwóch zdań jednego z najpopularniejszych europejskich zespołów wykazującego związki z muzyką improwizowaną. Ba! Jak na warunki panujące w owej artystycznej niszy The Thing umieścić można było w kategorii gwiazd. Działalność norweskiego tandemu nie ograniczał się jednak wyłącznie do tej grupy. Paal Nilssen-Love i Ingebrigt Håker Flaten, którzy od lat 90 XX wieku są obecni na skandynawskiej i europejskiej scenie, po drodze współtworzyli między innymi Scorch Trio, Atomic i kilka innych zespołów, których działalność zakończyła się lub została zawieszona w mniej lub bardziej odległej przeszłości.
Oczywiście nie wyhamowało to aktywności perkusyjno-kontrabasowego duetu. Dwaj Norwegowie namówili do współpracy śmietankę europejskiej sceny free. Pomysł na oktet narodził się jeszcze w 2019 roku, ale z powodu pandemii covid aktywność koncertowo-nagraniowa zespół na dobre rozpoczął w 2022 roku.

Grupa złożona z zaprawionych w bojach artystek i artystów od pierwszych sekund nie stosuje taryfy ulgowej. Już w przepełnionym zgiełkiem otwarciu (skądinąd typowym dla gatunku) daje się wysłyszeć zaczątki fascynującej dźwiękowej eskapady. I rzeczywiście – kiedy tylko sztorm inicjujący całość cichnie muzycy zaczynają rozgrywać między sobą intrygujące partie dźwiękowych szachów. Uwagę przyciąga zbalansowana wymiana głosów w sekcji dętej, w której każdy z grających otrzymuje odpowiednio wiele przestrzeni. Instrumentalistki i instrumentaliści osobo, w duetach, a czasem wspólnie wypowiadają się zgodnie na ten sam temat, choć mówią różnymi głosami. W dialogu z instrumentami dętymi pozostaje przesiadający się pomiędzy klawiaturami organów i fortepianu Alexander Hawkins, który gdy trzeba znakomicie akompaniuje, ale gdy tylko dostaje możliwość – daje popis muzycznej błyskotliwości, czy to w solówkach, czy w duecie z demoniczno-erotycznymi wokalizami Isabelle Dutoit. Paal Nilssen-Love i Ingebrigt Håker Flaten mimo przyjęcia roli liderów nie wydaja się rościć sobie pretensji do odgrywania pierwszoplanowych ról. Są zawsze tam gdzie trzeba, świetnie wywiązując się z zadań nadawania muzyce odpowiedniego tempa, pulsu i płynności. Wspomnieć należy, że muzyka na „Guts & Skins” mimo ewidentnie freejazzowego zacięcia mieni się różnymi kolorami, a pod palcami improwizatorów przemykają między innymi elementy latino, reggae i funku połączone w całość tak pewnie i z łobuzerskim sprytem, że trudno oprzeć się ich urokowi.
Album podpisany wspólnie przez Ingebrigta Håkera Flatena i Paala Nilssen-Love’a to płyta warta znacznie więcej niż tylko odrobiny uwagi. Zapewne to jedno z lepszych wydawnictw, które ukazały się w bieżącym roku. Dla kontrabasisty – kontynuacja bardzo dobrej passy, dla perkusisty – po nie nieco chaotycznych poczynaniach z różnymi składami – powrót do formy. Na taki comeback czekałem z utęsknieniem.