Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

Flamenco Sketches

chano-dominguez-flamenco-sketches-20120312213036
Wykonawca: Chano Dominguez
Skład:

Chano Domínguez – piano
Mario Rossy – bass
Israel „Piraña” Suárez – percussion
Blas „Kejío” Córdoba – vocals, palmas (hand claps)
Tomás „Tomasito” Moreno – palmas (hand claps)

Data wydania: 22/05/2012
Dystrybutor: www.bluenote.com
Wydawca: Blue Note
Autor recenzji: Paweł Baranowski (pavbaranow.jazz)

Flamenco Sketches”, „Freedie Freeloader”, „Blue In Green”, „All Blues”, „So What”… Te utwory znają wszyscy miłośnicy jazzu. W tysiącu i jednym wykonaniu. To jedno jest najważniejsze. Oryginalne. Tych tysiąc, zwykle poszło w tym samym kierunku. Nawet jeśli zmienono nieco instrumentarium, mało kto – ja nie pamiętam – pokusił się o nagranie całego „Kind of Blue” w wersji diametralnie różnej od davisowskiego wzorca. Mniej lub bardziej, ale muzyczne kalki.

Z tego zestawu utworów, uzupełnionych jeszcze o dwa inne, również autorstwa Davisa, stał się główną częścią koncertu hiszpańskiego pianisty Chano Domingueza przygotowanego na Barcelona Jazz Festival. 

W zasadzie tzw. jazzowe, fortepianowe trio. Już to powoduje, że odwracam się na pięcie, zmykając gdzie pieprz rośnie. Mam dość. Mam dość ciągłego odgrzewania tych samych kotletów. Trio fortepianowe i ikony repertuaru Davisa i jazzu w ogólności. Nie chcę słuchać! 

Ciekawość. Jak mawiał pewien pan – zabiła kota. Ciekawość tym 

razem spowodowała mimo wszystko po sięgnięcie tych nagrań. Nikogo nie zabiła, a już na pewno kota. Mnie nie. Kotem nie jestem. Jeśli już, to wyleniałym tygrysem. 

Z doświadczenia z muzyką, z dominguezowymi transkrypcjami Davisa pozostało jedno. Zaciekawienie. Słucham tej płyty już któryś raz. I któryś raz dostaję po pysku. Wiele razy mówiłem: zanim nie posłuchasz, nie wiesz nic. Nie nastawiaj się zatem do muzyki. Nie myśl, że tysięczny zespół w składzie, który znasz z tysiąca wykonań zagra tak jak niemal tysiąc tych zespołów. Może być inaczej. Tym razem jest. 

Dominguez, oprócz sekcji rytmicznej, do wykonania utworów Davisa zatrudnił również muzyków flamenco. Jak ja mówię „klaskaczy”. Jeden z nich również śpiewa flamenco do utworów Milesa. Krótko mówiąc efekt jest niesamowity. Te znane do szpiku kości – i rozpoznawalne w wykonaniu hiszpańskiego pianisty – utwory, nagle nabrały innego oblicza. Jest w tym idiom „Kind of Blue”. Jest też idiom flamenco. Jest to jednocześnie takie połączenie, że można zapomnieć o oryginale. To wielka rzecz. Tak doskonale znane utwory otrzymują kompletnie odmienne tło. Kontekst. Stają się historią płynącą z Półwyspu Iberyjskiego. Jednocześnie jazzowe. W dość klasycznym stylu. 

Nie wiem ile jest w tej kreacji wpływu Tomasa Moreno „Tomasito” i Blasa Cordoby „El Kejio”, ile inwencji samego Domingueza, ale muzyka, która dociera do nas jest absolutnie nowym obliczem modalnego jazzu sprzed 60 lat. I jazz ten wiecznie żyje.

Pozostaje zatem wyłącznie refleksja. Jest sporo muzyki. Także już napisanej, ciekawej muzyki. Można ją wykonując raz jeszcze zarżnąć na śmierć. Można się posilić na artyzm i autentyzm. Dominguez wybrał tę drugą opcję. Dziękuję.

 

Autor: Paweł Baranowski (pavbaranow.jazz)

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV