Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

Find the Way

Downloads3
Wykonawca: Aaron Parks
Skład:

Aaron Parks – fortepian;
Ben Street – kontrabas;
Billy Hart – perkusja;

Data wydania: 21/04/2017
Autor recenzji: Maciej Krawiec

Aaron Parks już po raz drugi realizuje własny album, który wydała monachijska wytwórnia ECM – po płycie solowej z 2013 roku „Arborescence” nadszedł czas na album w nowym trio pianisty. Razem z Parksem do studia weszli o parę dekad starsi artyści: kontrabasista Ben Street oraz perkusista Billy Hart, mając za sobą doświadczenie wspólnej trasy koncertowej.

Ciekawe, że Parks wcale nie jest naturalnym propagatorem idei grania w formule piano trio – w wywiadach przyznaje, że zwykle lubi schować się na drugim planie i być bliżej sekcji, konstruując swoje solówki w opozycji do lidera. Sytuacja gry w trio jednak pewne obowiązki wymusza – przygotował więc większość kompozycji i firmuje album swym nazwiskiem. Inny interesujący fakt jest taki, że „Find the Way” to pierwsza płyta, nad którą pianista pracował bezpośrednio z szefem wytwórni Manfredem Eicherem. Parks dzieli się też taką informacją, że – urzeczony dziecięcym niemal entuzjazmem Eichera i jego ciekawością muzyki – pozwolił mu się do pewnego stopnia prowadzić w trakcie sesji nagraniowej.

Konsekwencje obu tych okoliczności na albumie słychać. Po pierwsze wielkie pole do popisu ma grający z władczością i oryginalnością Billy Hart. Po drugie zaś – brzmienie grupy jest w sposób właściwy dla produkcji Eichera łagodne i powściągliwe. Nie dotyczy to tylko soundu – który doprawdy trudno odróżnić od tego, jak na albumach ECM odbiera się takiego Marcina Wasilewskiego czy Julię Hülsmann – ale również całości wyrazu grupy. Przejrzyście podanym kompozycjom w żadnym razie nie można odmówić dojrzałości emocjonalnej, pewnego wzruszającego piękna, co warto bez wątpienia zażyć.

Owa subtelność, która naznacza „Find the Way”, w nadmiernej ilości mogłaby jednak nieco nużyć. Tak byłoby w tym wypadku… gdyby nie doskonała gra Billy’ego Harta. 76-letni weteran jazzowej sceny po mistrzowsku wprowadza niekonwencjonalne pomysły, które raz bardziej, raz mniej nachalnie pogłębiają spektrum emocji oraz środków formalnych. Dzięki Hartowi możemy doświadczyć czegoś więcej, aniżeli wysłuchując jedynie kolejnej dobrej, wyrafinowanej i delikatnej płyty jazzowej wyprodukowanej przez ECM.
 

Autor: Maciej Krawiec

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV