W opublikowanym na Jazzarium.pl felietonie “10 powodów, dla których zapamiętam 2015 rok”, pisałem o tym, co najbardziej przykuło moją uwagę w muzyce jazzowej w minionych dwunastu miesiącach. Pojawiło się w nim sporo różnych wątków, a swoją uwagę skupiłem głównie na dokonaniach rodzimych artystów. W tekście jako pierwszoplanowego muzyka tamtego okresu wymieniłem kontrabasistę Ksawerego Wójcińskiego. Mój wybór motywowałem głównie poziomem wydawnictw płytowych z udziałem tego artysty, choć równie dobrze mógłbym podjąć próbę uzasadnienia takiej decyzji w oparciu o jego koncertowe dokonania. Słuchając kilka miesięcy później albumu nowego kwartetu Wójcińskiego, nie mam już praktycznie żadnych wątpliwości, czy takie postawienie sprawy było słuszne.
Zawartości “Delusions” nie sposób jednak sprowadzać tylko i wyłącznie do osoby Ksawerego Wójcińskiego. Zwłaszcza, że pozostali instrumentaliści bez zbędnego spinania się, dotrzymują mu kroku. Skład kwartetu uzupełniają trębacz Maurycy Wójciński, pianista Szymon Wójciński oraz perkusista Krzysztof Szmańda. Każdy z nich wnosi do zespołu coś wartościowego. To, co ich łączy to duża wyobraźnia, wrażliwość i niemałe umiejętności.
Muzycznie “Delusions” opiera się na swobodnych jazzowych formach. W wyniku interakcji między poszczególnymi instrumentalistami, utwory nierzadko przybierają jednak bardziej ustrukturyzowany kształt. Artyści w niemal dowolny, ale niezwykle przekonujący sposób żonglują nastrojowością, a motywy melodyczne wyłaniają się naturalnie. Nie ma operowania nieznośnymi jazzowymi kliszami, czy uciążliwej powtarzalności. Na “Delusions” koegzystują inspirowane muzyką klasyczną fortepianowe pasaże Szymona Wójcińskiego, co najlepiej słychać w znakomitym “Voice of Nature”, z treściwymi, ale bardzo pewnymi dźwiękami trąbki jego brata Maurycego. Spoiwem jest bardzo plastyczna i czujna gra Krzysztofa Szmańdy oraz różnorodne brzmienie kontrabasu Ksawerego. Efektem jest płyta, która fascynuje od początku do końca i trzyma w napięciu nawet kilka chwil po wybrzmieniu ostatnich dźwięków zamykającego całość “Final Destination”.