Bob Stewart – tuba
PUBLIQuartet:
Curtis Stewart – skrzypce
Jannina Norpoth – skrzypce
Nick Revel – altówka
Amanda Goekin – wiolonczela
First Line Band:
Jerome Harris – gitara, śpiew
Matt Wilson – perkusja
Bob Stewart, dziś legenda światowego jazzu, dojrzały (zarówno metrykalnie jak i artystycznie) i dysponujący imponującym dorobkiem płytowym, wirtuoz tuby, estradowy i studyjny towarzysz tak szacownych luminarzy muzyki improwizowanej jak: Gil Evans, Dizzy Gillespie, Charlie Hayden, Charles Mingus, Wynton Marsalis, Sonny Rollins, Lester Bowie, Aretha Franklin i wielu innych, doświadczony nauczyciel (choćby w Juilliard School w Nowym Jorku), wydał w 2014 roku krążek, który stanowi hołd dla legend jazzu, z którymi dane mu było osobiście się zetknąć.
Connections – Mind The Gap – już sam tytuł, przewrotny, a zarazem o głębokiej wymowie i adekwatności do zawartego na płycie materiału, powinien zwrócić uwagę słuchacza na wpływy i inspiracje, jakie bogate doświadczenia muzyczne Stewarta pobrzmiewają w utworach stanowiących program płyty. „Zachowaj odstęp” (mind the gap) – bo rozpiętość stylistyczna kompozycji, od czystego jazzu, w jego wielu odmianach (klasyczny – jak w przedostatnim Jump Monk, albo drugim utworze: Simone, ale i swobodny, ekspresyjny free jazzowy – Bush Baby – autorstwa Arthura Blythe’a), przez odniesienia do muzyki klasycznej (Red) i kameralnej muzyki dawnej (The Poet), czysto bluesowe utwory (choćby Fishin’ Blues, albo Nothing To Say), zmysłowe, kołyszące rytmy tanga (Libertango – Astora Piazzolli).

Connections… nie należy do najprostszych w odbiorze pozycji, jednak nie powinno sprawiać trudności słuchaczowi, który ceni różnorodność stylistyczną i dysponuje pewną otwartością i chęcią poszukiwań nowych form w muzyce. Muzyka na albumie Stewarta jest chwilami niepokojąca, wręcz groźna (majestatyczna, przenikająca kompozycja Aqua), innym razem rozedrgana, elektryzująca, z dobrze kontrolowaną dramaturgią (świetny Bush Baby, który wciąga i oplata słuchacza zabawą brzmieniem, przestrzennością, frapującą narracją).
Stewart umiejętnie zmienia nastroje i tempa, po statycznych, ciężkich, melancholijnych melodiach (Red, Aqua, The Poet, Purple) następują żywsze, bardziej drapieżne, frapująco zadziorne (Simone, Bush Baby, Libertango, Hand By Hand). Dzięki temu płyty słucha się chętnie po wielokroć, bez znużenia w trakcie przesłuchiwania materiału, na który składa się aż 15 utworów.
Czwarty na krążku Bush Baby jest jedną z bardziej charakterystycznych kompozycji na Connections – Mind The Gap. Od początku wyczuwa się jego śmiały, niemal zuchwały i nieposkromiony charakter, rytm, pazur, jaki ma w sobie prawie obłąkana improwizacja, w której prym wiodą to skrzypce, to gitara, a kroku dotrzymuje pomrukująca w tle tuba.
Nostalgiczny utwór pt. Odessa, nieomal teatralny, ze szczyptą tajemniczości i słowiańsko-klezmerskim klimatem, delikatnie przyspiesza tempo po ascetycznym, niemal pozbawionym rytmu The Poet.
Na szczególną uwagę zasługuje wymienione już wcześniej, następujące po Odessie Libertango, które zbudowane jest na nadającej rytm i elegancji partii tuby Stewarta, wokół której z pasją wije się melodia podawana przez gitarę Jerome Harris’a, którą podchwytują skrzypce Janniny Norpoth. W utworze nie brak zdecydowania, wyrafinowania, zmysłowości jaką ocieka ten latynoamerykański taniec.
Warto wymienić również trzeci od końca Hand By Hand – wzruszający, kołyszący ponad siedmiominutowy utwór autorstwa Jerome’a Harrisa, z wykonywaną przez niego wokalizą. Lekki, zrównoważony, pogodny charakter kompozycji, urozmaicone instrumentarium dają prawdziwą przyjemność słuchaczowi. Usłyszymy tu bowiem gitarę, ale również trąbkę oraz, naturalnie, tubę. Całość świetnie kontrolowana dozowaną z wyczuciem partią perkusji.
Zbliżając się do końca płyty nie wolno pominąć Jump Monk, pełnego energii i dynamizmu utworu Charles’a Mingus’a, utrzymanego w stylistyce klasycznego jazzu, świetnie zrównoważonego, pozwalającego zabrzmieć wszystkim instrumentom zespołu, któremu przewodniczy Bob Stewart. Swobodne partie solowe gitary, podtrzymywane głębokim basem tuby, świetna partia trąbki uzupełniana akompaniamentem skrzypiec i tworzącym przestrzeń dla dźwięków szelestem talerzy. Choć nie ma tu szaleńczego tempa, kompozycji nie trzeba popychać do przodu, ma ona zdecydowaną motorykę i pogodny nastrój. Stanowi świetne zwieńczenie całego wydawnictwa.

Po Jump Monk następuje jeszcze zamknięcie płyty powtórzonym z pierwszego utworu: Red motywem, zatytułowanym Red 2 i oto przychodzi się pogodzić z faktem, że dobiegła końca ponadgodzinna, niezwykła, intrygująca, choć chwilami niełatwa, podróż w towarzystwie tuby i jej kompanów.
Jak podsumować ostatni krążek Stewarta? Z całą pewnością nie jest to pozycja na co dzień; materiał na albumie wymaga od słuchacza skupienia i uwagi, ale w zamian daje możliwość poddania się rytmowi i nurtowi nieoczywistej melodyki, oszczędnie kreślonych dźwiękowych konturów kompozycji, odkrywania kolejnych warstw tworzonych przez partie poszczególnych instrumentów.
Kolejny odsłuch i jeszcze następny pozwala oswoić się z pięknem zamkniętym w kilkuminutowych utworach.
Swoboda z jaką muzycy stworzyli piętnaście kompozycji składających się na album Connections – Mind The Gap, imponuje.
Proponuję zatem wysłuchać tej płyty jeszcze raz.