Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

COIN COIN Chapter Three: River Run Thee

coin 3
Wykonawca: Matana Roberts
Skład:

Matana Roberts: Alto saxophone, Korg Monotron, Korg Monotron delay, Korg Monotron duo analogue, wordspeak, early 1900s Archambault upright piano

Data wydania: 03/02/2015
Dystrybutor: Constelation Records
Wydawca: Constelation Records
Autor recenzji: Piotr Rudnicki

O założeniach stojących za projektem Coin Coin wiemy już od momentu, kiedy światło dzienne ujrzała pierwsza jego część: Gens de Couleur Libres. Album w sposób doniosły oznajmił jazzowemu światu, iż oto narodziła się artystka, która ma coś istotnego do powiedzenia. Krzyczał historią, krzywdą osobistą i społeczną, bólem niesprawiedliwości i wykluczenia. Był dziełem tak znakomitym, że nie dało się obok niego przejść obojętnie. Nie miał być to projekt jednorazowy. Matana Roberts dzieje własnej rodziny wplotła w koleje losu całej czarnoskórej społeczności – obejmujące czasy niewolnictwa, trudny wiek XX, ruchy wolnościowe lat 60. aż po dzień dzisiejszy. Całość ma być ujęta w dwunastopłytowy cykl. Mimo imponujących wyników w postaci dwóch dotychczasowych płyt brzmiało to trochę jak porwanie się z motyką na słońce. Najnowsza, trzecia część Coin Coin – Chapter Three: River Run Thee dowodzi, że owo karkołomne przedsięwzięcie może się Matanie rzeczywiście udać. I okazać się sukcesem na skalę światową.

Niewykluczone, że mamy do czynienia z najwartościowszą jak dotąd częścią cyklu. River Run Thee jest bowiem nie tylko nawiązaniem do poprzednich albumów, ale muzycznie podąża w całkowicie innym kierunku. Miejsce jazzu i pieśni spiritual na pierwszym planie zajęły akustyczne syntezatory, elementy wyrosłe z noise’u oraz field recording – materiał dźwiękowy, który artystka zebrała podczas podróży po południu USA: Mississippi, Tennessee i Louisianie. Album estetycznie zmierza wyraźnie w kierunku słuchowiska, ale jest to słuchowisko frapujące. Główną rolę odgrywają tu nakładane na siebie pętle elektronicznych szmerów, szumy, postukiwania oraz naturalne dźwięki przyrody, ludzkie głosy, dziecięcy płacz, śpiew ptaków itp. Gdzieś z tyłu słychać solową muzykę saksofonu i śpiew Matany. Wszystko układa się w przejmujące, różnych odcieni dźwiękowe pejzaże. Ale na pierwszym planie jest recytacja. Bo też ona jest tu najważniejsza.

 

Rzecz otwierają kościelne dzwony. Szmer przewracanych kartek. Na kilku nałożonych na siebie ścieżkach Matana Roberts czyta kolejne wiersze Dhow Chasing In Zanzibar Waters And On The Eastern Coast Of Africa – dziewiętnastowiecznego dziennika pokładowego kapitana G.L. Sullivana, który relacjonuje swą morską kampanię wymierzoną w handlarzy niewolników. Na pierwszym planie pieśń do słów autorstwa dziadka artystki: “Your sadness grows as years roll by / you grow remorse, may even cry / woe to live, afraid to die / the weeping of the willow”, oraz retoryczne pytanie, wraz z odpowiedzią “Oh, why do we try so hard? Because we should”. Książka Sullivana jest osią całej płyty, ale literackich oraz muzycznych kontekstów i cytatów mamy multum: mowa Malcolma X Confronting White Opression, patriotyczne pieśni amerykańskie ze Star Spangled Banner i My Country, 'Tis of Thee na czele, Beautiful Dreamer Stephena Fostera, kołysanka All The Pretty Horses i wiele innych, nie do wyłapania bez gruntownej znajomości afroamerykańskiej kultury. Wszystko to połączone metodą nazwaną przez artystkę panoramic sound quilting – pikowania wielowarstwowej muzycznej tkaniny licznymi odniesieniami i fragmentami tekstów – tworzy dzieło bogate w znaczenia, choć raczej gorzkiego wydźwięku. Cykl Coin Coin nie jest jednak bynajmniej tworzony dla rozrywki – to wszak dokument upamiętniający ciemną stronę dziejów ludzkiej społeczności.

Narracja prowadzona w ten sposób jest może nieco zawikłana, i bardzo łatwo przeoczyć niektóre zawarte tu treści, jednak River Run Thee to raczej intuicyjny strumień świadomości niż superprzemyślana konstrukcja. Zapisana na nim, po części wynikająca z metody twórczej naturalność sprawia, iż słuchaniu towarzyszy raczej ciekawość niż poczucie obcowania z hermetycznym, przeintelektualizowanym projektem. Z każdym kolejnym odsłuchem odkrywa się coś nowego. Matana nikogo zresztą nie uczy na siłę, ale jej bezpretensjonalność sprawia, że to my sami chcemy się czegoś od niej dowiedzieć. W tym tkwi siła saksofonistki, która w mądry, konsekwentny, a jednocześnie bardzo intuicyjny sposób tworzy swoje opus magnum, które jeśli doczeka się finału będzie jednym z najważniejszych projektów muzycznych XXI wieku. I niechże tak się stanie. May God bless Matana!

Autor: Piotr Rudnicki

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV