Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

After Bach

After Bach

Brad Mehldau zmierzył się z czterema preludiami Bacha, a także jedną fugą ze słynnego cyklu „Das Wholtemperierte Klavier”. Na tej kanwie zbudował wirtuozowski solowy album, do którego dodał pięć własnych kompozycji, zainspirowanych bachowską polifonią. „After Bach” to zbiór niezwykły. Przy czym daleko mu do popularnej dziś konwencji „bach na jazzowo”. To po prostu przepiękna, nieśmiertelna polifonia, której od ponad trzystu lat uczy nas wielki Jan Sebastian.

Już trzy lata temu Brad Mehldau, poraz pierwszy wykonał swój recital solowy zatytułowany „Three Pieces After Bach”. Od tego czasu, Amerykanin dopracował barokowy materiał. Na „After Bach”, część motywów dokomponował, a potem zrealizował nagranie w studio. I tak powstał album doskonały.

„After Bach”, Brada Mehdlau’a to zabawa ponadczasową polifonią: konfrontacja klasycznych barokowych standardów, z utworami skomponowanymi współcześnie. Gęste voicingi pianisty świetnie korespondują z bachowskimi melodiami. Wydawać by się mogło, że pomiędzy tymi dwoma pianistami jest bardzo długa (bo ponad 300 letnia) nić porozumienia. Ale Brad Mehldau nie jest „typowym muzykiem klasycznym” – przyssanym do stosu nut rzemieślnikiem. Jest pianistą, który nie tylko odtwarza wielkie dzieła i z niebywałą sprawnością, mądrze je interpretuje. Oprócz tego, do swoich wersji barokowych standardów dodaje osobisty pierwiastek: własne kompozycje, mocno nawiązujące do bachowskiej stylistyki.

Preludium Cis-dur to impresyjne, niespełna półtoraminutowe perpetuum mobile, zagrane przez Mehldau’a z rzemieślniczą dokładnością. Wyartykułowanych w nim zwolnień, akcentów i polifonicznego prowadzenia frazy nie powstydziłby się sam Glenn Gould. Następujące po preludium „Rondo”, to autorska kompozycja Mehldau’a. Fantazja, na temat słynnego preludium. Dzięki opartej na progresji, pasażowej frazie wbrew muzycznym paradygmatom, prosta polifoniczna motywiczność już od pierwszych systemów porywa na niespełna 9 minut. W odbiciach lustrzanych słyszymy tu główny motyw, na zmianę w prawej i lewej ręce. W górnych, środkowych i dolnych rejestrach. Śledzenie linii melodycznej w tym utworze to prawdziwa frajda. A co dopiero harmoniczne modulacje. Mehldau w drugim tetrachordzie sakli Cis-dur obniża szósty stopień, uzyskując tym samym tryb molowy. Dzięki prostemu zabiegowi, lekki i zwiewny „utworek” zmienia się na bardzo oniryczny i niedopowiedziany, skomplikowany numer. Oprócz tego preludium Mehldau z bachowskiego repertuaru wziął na warsztat jeszcze dwa: f-moll i e-moll. A także fugę g-moll. Wszystkie utwory pochodzą ze słynnego „Das Wholtemperierte Klavier” – zbioru zawierającego utwory we wszystkich 24. tonacjach. Według Bacha miał on prezentować indywidualny charakter, zróżnicowanie i kolor każdej z nich.

W przypadku Brada Mehldau’a, o sprawności technicznej i interpretacyjnej lekkości wszystkich ozdobników czy też świadomości barokowej frazy nie ma co nawet wspominać. Wszystkie epokowe standardy są przez Mehldaua wykonane z największą dbałością i zrozumieniem dla barokowego prowadzenia frazy. Muzyka Bacha, w wydaniu Mehldau’a jest więc majestatyczna i szlachetna. Oprócz tego odznacza się niebywałą lekkością, co w przypadku polifonii ma olbrzymie znaczenie.

Aby nagrać solowy album trzeba mieć wiele do powiedzenia. Zmierzyć się z wielką przestrzenią, którą pozostawia po sobie brak sekcji rytmicznej czy prowadzącego zmiennika, to naprawdę nie lada wyczyn. Ale to, że „After Bach” jest olbrzymim sukcesem, nie może przecież dziwć. Brad Mehldau to bodaj najbardziej wszechstronny pianista naszych czasów. Wspaniale interpretuje brit-rockowe Radiohead, tworzy liryczne numery dla swojego tria i kwartetu, jednocześnie pisząc chwytliwe piosenki, wykonywane z mandolinistą Chrisem Thile’m. Potrafi też zbudować romantyczną przestrzeń ze klasycznymi divami (Renee Fleming, Anne Sofie von Otter), a przy tym nieobce jest mu granie razem z czołowymi jazzmanami pokroju Pata Metheny’ego czy Joshuy Redmana. Do tego niebanalnego zestawu, niedawno dodał barokowego guru – Jana Sebastiana i stworzył kolejne ponadczasowe dzieło w swojej dyskografii. Chapeau bas, Panie Mehldau! Wskrzesił Pan Bacha!

Autor: Marta Jundziłł

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV