Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

Ruszyli i nie mogą się zatrzymać – Eneidi / Pospieszalski / Wójciński / Trela w Kosmos Kosmos

Środowy koncert amerykańskiego saksofonisty free-jazzowego Marco Eneidiego miał mocną konkurencję. W Pardon, to tu popisy dawał inny saksofonista rodem z Chicago, Mars Williams. Kto wczorajszy wieczór zdecydował się spędzić w towarzystwie Eneidiego i jego „polskiego” zespołu raczej nie miał czego żałować. W warszawskim klubie „Kosmos Kosmos” Eneidi wystąpił w towarzystwie muzyków dobrze znanych polskiemu słuchaczowi: na saksofonie zagrał Marek Pospieszalski, na perkusji Michał Trela, na kontrabasie Ksawery Wójciński.

W ciągu swojej kariery Eneidi współpracował z takimi jazzmanami jak Don Cherry, Cecil Taylor, Bill Dixon, „Butch” Morris, Peter Brotzmann czy William Parker, ale nie mógł narzekać na swój środowy zespół. Zaczęli, a po mniej więcej 5 minutach dało się słyszeć żartobliwy, choć wyrażający podziw, komentarz: „Ruszyli i nie mogą się zatrzymać”. Dokładnie tak było. Zespół z szaleńczym tempie przebiegał przez kolejne kompozycje – wszystkie po prostu arcyciekawe. Pospieszalski fenomenalnie improwizował i dawał się ponieść frazom proponowanym przez bardziej doświadczonego kolegę po fachu. Nijak nie przypominało to bardziej zachowawczej gry, jaką wykazuje się w grupie Wojtka Mazolewskiego. Nie brakowało mu swobody, podobnie jak pozostałym członkom zespołu. W dodatku dało się odczuć, że muzycy bawią się na scenie równie dobrze, jak publiczność.

A pod sceną wszyscy bawili się świetnie – po krótkiej przerwie, w drugiej części koncertu ktoś zaczął tarzać się po parkiecie, tańcząc jak Charlie Parker, bohater „Nieustających wakacji” Jima Jarmusha. O Eneidim nie ma nawet co wspominać – to klasa sama w sobie, zagrał dokładnie tak, jak miałem nadzieję, że zagra. Trela, Pospieszalski i Wójciński po prostu dostosowali się do bardzo wysokiego poziomu i sami dokładali kolejne pomysły, często brawurowe. Ale właśnie brawury nie zabrakło – wydawało się, że nikt się nie oszczędza. Na pewnym etapie odnosiło się wrażenie, że albo ściany i sufit klubu zawalą się na widownię, albo któremuś z muzyków nie wytrzyma serce. Warto było, stanowczo warto było zajrzeć w środę do „Kosmosu”.

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV