Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

Pink Freud: Blade Runner w Syrenim Śpiewie

Pink Freud lubi grać głośno! Oj, lubią to też fani zespołu pod wodzą Wojtka Mazolewskiego! I chociaż ledwie parę godzin przed koncertem muzycy wrócili z Japonii, gdzie promowali wydaną tam właśnie płytę “Monster of Jazz”, zagrali bardzo, bardzo, bardzo głośno i energetycznie! W warszawskim Syrenim Śpiewie zespół rozpoczął swoją polską trasę promujacą ścieżkę dźwiękową do audiobooka “Blade Runner – czy androidy marzą o elektronicznych owcach?”.

Właśnie premierowymi kompozycjami z tego przedsięwzięcia – dźwiękowej adaptacji powieści Phillipa K. Dicka – rozpoczął się koncert Pink Freud’ów. Nie było to łatwe zadanie przetworzyć muzykę, której zadaniem jest ilustracja radiowego spektaklu na koncertowy “numer”. Tak w “Startowym” jak i w “Ricku” kompozycje opierają się na zapadającym w pamięć, powtarzanym motywie basowym wypełnionym treścią przez instrumenty dęte. Adam Milwiw-Baron obok trąbki obszernie korzysta w nich z pomocy dźwięków generowanych przy pomocy komputera. Tomek Duda na saksofonie barytonowym buduje atmosferę dźwiękowymi poszukiwaniami, podobnymi do tych, granych w duecie z Arszynem (Krzysztofem Topolskim). Taka przestrzenna muzyka musi znakomicie brzmieć nagrana w trójwymiarowej technologii w jakiej zrealizowany jest audiobook.

Po takim wstępie Pink Freud sięgnął po repertuar ze swych ostatnich. Zabrzmiały więc i “Konichiwa” i “Bourbon” z “Horse & Power” jak i tytułowy utwór z poprzedniego krążka – “Monster of Jazz”. Kiedy pod koniec koncertu sięgneli po swoją najnowszą “grzałkę” “Pink Hot Loaded Guns” publiczność nie mogła powstrzymać się od rytmicznych podskoków.

Mazolewskiemu, Dudzie, Baronowi i Klimczukowi udało się szybko przekonać do siebie nawet nawet tych, których w Syrenimi Śpiewie bardziej od muzyki interesowały kolorowe drinki i tembr własnego głosu. To był dobry koncert! Pink Freud bez wątpienia ma swój styl, swoją energię, własne hity i, co najważniejsze, coraz większą publiczność. 
„- I co, fajny ten jazz, nie?” zapytał po koncercie chłopak dziewczynę. Freudzi mają już w swej dystkografii płytę o zbliżonym tytule. – Fajna muzyka, fajny koncert, ale czy fajny jazz? Ale to przecież nie do mnie pytanie. 

 

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV