Cassie Kinoshi – saksofon altowy; Miguel Gorodi, Sheila Maurice – Grey – trąbka; Chelsea Carmichael – saksofon tenorowy, flet; Joe Bristow – puzon; Theon Cross – tuba; Joe Armon-Jones, Sarah Tandy – fortepian, organy Rhodes; Shirley Tetteh – gitara; Rio Kai – kontrabas; Patrick Boyle – perkusja;
Nowa brytyjska scena jazzowa, choć w swoim artystycznym wymiarze nie taka znowu nowa, rośnie w siłę. O ile amerykański odpowiednik młodych- gniewnych-i-na-czasie skupia się wokół chicagowskiej wytwórni International Anthem, o tyle muzyczny Londyn jest bardziej rozproszony. SEED Ensemble to debiutanci, aż 10-osobowy zespół składający się z muzyków mniej i bardziej znanych. Przewodzi temu specyficznemu big bandowi saksofonistka i kompozytorka Cassie Kinoshi.
O brzmieniu i powodzeniu tego projektu decyduje wspomniana artystka, ale także keyboardzista Joe Armon-Jones, który jest częścią SEED Ensemble. Nie sposób też pominąć tubisty Theona Crossa. Zresztą ten ostatni chyba jeszcze ciekawiej wypada na debiutanckim długogrającym albumie “Fyah” niż na debiucie 10-osobowej grupy, o której na tych łamach piszę.
Ale “Driftglass” to z pewnością nie tylko indywidualności, ale przede wszystkim kolektyw. Zazwyczaj SEED Ensemble brzmią jak dobrze naoliwiona maszyna, która raz się rozpędza, innym razem bardzo zwalnia. Generalnie dużo w tej muzyce wielowymiarowości motywów afrykańsko-karaibskich ubranych w jazzowy garnitur z domieszką hip hopu i neosoulu. Być może skomplikowane to połączenie, ale w tym przypadku tworzy przekonującą całość.
Jednak “Dritglass” to nie tylko znakomita porcja muzyki, ale też kolejne ciekawe przedsięwzięcie ludzi związanych z Jazz re-freshed. Organizacja ta łączy w sobie działalność wytwórni płytowej, festiwalu czy cyklicznej serii koncertów klubowych. Warto za nich trzymać kciuki. A tymczasem można się nacieszyć, bo tak różnorodnej stylistycznie i przyjemnej brzmieniowo muzyki życzyłbym sobie jak najwięcej. “Driftglass” to wielowątkowa podróż po świecie jazzu, Afryki, Karaibów i hip hopu. Ujmuje może nie od razu, ale kto nie miałby ochoty na tak ciepłą i do rany przyłóż muzykę? Nie tylko na Karnawał jak znalazł.