Ben Kono soprano/alto/tenor sax, flute
Jeremy Viner clarinet, tenor sax
Tony Malaby tenor/soprano sax on 3, 6
Dan Willis tenor sax, clarinet
Anna Webber flute, tenor sax on 1, 2, 4, 5, 7, 8
Bohdan Hilash clar/bass clarinet, bass sax, tubax
Mark Patterson trombone
Mike Christianson trombone
Jacob Garchik trombone, euphonium on 8
Alan Ferber trombone on 2, 3, 4, 5, 6
Jeff Nelson trombone on 1, 7, 8
Tony Kadleck trumpet, flugelhorn
Jon Owens trumpet, flugelhorn
Dave Ballou trumpet, flugelhorn
Matt Holman trumpet, flugelhorn
Chris Tordini acoustic, electric bass
Matt Mitchell piano, organ, keyboard
Patricia Brennan vibes, marimba, glockenspiel
John Hollenbeck drums, composition
Ben Kono soprano/alto/tenor sax, flute
Jeremy Viner clarinet, tenor sax
Tony Malaby tenor/soprano sax on 3, 6
Dan Willis tenor sax, clarinet
Anna Webber flute, tenor sax on 1, 2, 4, 5, 7, 8
Bohdan Hilash clar/bass clarinet, bass sax, tubax
Mark Patterson trombone
Mike Christianson trombone
Jacob Garchik trombone, euphonium on 8
Alan Ferber trombone on 2, 3, 4, 5, 6
Jeff Nelson trombone on 1, 7, 8
Tony Kadleck trumpet, flugelhorn
Jon Owens trumpet, flugelhorn
Dave Ballou trumpet, flugelhorn
Matt Holman trumpet, flugelhorn
Chris Tordini acoustic, electric bass
Matt Mitchell piano, organ, keyboard
Patricia Brennan vibes, marimba, glockenspiel
John Hollenbeck drums, composition
Theo Bleckmann voice
JC Sanford conductor
Orkiestrowa twórczość Johna Hollenbecka jest dość odległa od tego co prezentuje się na rodzimych festiwalach jazzowych, wprawdzie zrealizowanie koncertu tak dużego zespołu zza oceanu zawsze będzie znaczącym wydarzeniem, to jednak znaczny koszt przedsięwzięcia, które w dodatku nie gwarantuje stosownego do jego rangi zainteresowania, nie ułatwia działalności koncertowej, przez co Hollenbeck częściej koncertuje w Europie z zespołami złożonymi z lokalnych muzyków i studentów wydziałów muzycznych niż występuje w oryginalnych amerykańskich składach.
To tytułem wstępu, a teraz o samej muzyce nowojorskiego kompozytora, aranżera, pedagoga, perkusisty i lidera licznych formacji, która trochę podobnie jak ma to miejsce u Marii Schneider tworzy bogaty oraz efektowny gobelin, utkany z wielu kolorów i ich odcieni. Muzyka na płycie All Can Work jest melodyjna, o bardzo wyrównanym wręcz transowym metrum, płynnym brzmieniu sekcji dętej, zawierająca w sobie wiele odniesień. Z jednej strony mamy tu do czynienia z muzyką bardzo erudycyjną, a z drugiej dość łatwą w odbiorze jeżeli tylko zaakceptujemy jej podstawowe założenia estetyczne. Hollenbeck konsekwentnie udoskonala swój muzyczny język, w którym odnajdziemy zarówno brzmienia muzyki klasycznej, współczesny pop, rytualny trans, minimalizm, elektronikę, szmer laptopów, a także nawiązania do bogatej historii jazzu. W tak rozległym pejzażu osadzone są intrygujące improwizacje.

Można styl Hollenbecka określić jako typowy post modernizm, będzie to jednak spore uproszczenie, które nie zaprowadzi nas donikąd, a jedynie etykietuje nam muzykę, przeto lepiej wystrzegać się tego rodzaju szufladkowania ponieważ szkodzi ona samej muzyce i ostatecznie unicestwia indywidualną wrażliwość jej twórców. John Hollenbeck to muzyk o wykształceniu klasycznym, który pokochał jazz, w nowatorski sposób łącząc go ze współczesną i nową muzyką klasyczną, a że jego wrażliwość na dźwięki jest niczym nieograniczona, wplata w poszczególne kompozycje elementy bieżących zdarzeń z zakresu właśnie słuchanej muzyki, jak doskonale nam to udowadnia interpretacja przeboju grupy Kraftwerk The Model, którego aranżacja brzmi jak fanfara na cześć syntezatorowej elektroniki XX wieku. Mamy tu także Duke Elllingotona i Billy’ego Strayhorna – Elf, coś z Boba Brookmeyera, który był mentorem i nauczycielem Hollenbecka w dziedzinie kompozycji i aranżacji, jest też świetny kawałkiem Heyoke z dedykacją dla trębacza Kenny’ego Wheelera i jego współpracownika, pianisty Johna Taylora. Odnajduję odniesienia do twórczości: Reicha, Glassa, Eno, a także Charlie Mingusa z jednej, oraz Aarona Coplanda z drugiej strony. W orkiestrze usłyszymy wybitnych indywidualistów – swoje solowe partie mają: Matt Mitchell – fortepian, Tony Malaby – saksofon, Matt Holman – trąbka, którzy wnoszą swoją wrażliwość i ekspresję, jest Theo Blackmann , którego wokal przenosi nas daleko poza orbitę tradycyjnej jazzowej wokalistyki, gdzieś w okolice teatru głosów Meredith Monk. Słuchając płyty All Can Workprzenosimy się jakby w świat muzycznej odysei 2020, i chyba taki filmowo – kosmiczny punkt odniesienia najlepiej oddaje atmosferę Large Ensemble.

Trudno dziś przesądzać o tym czy tak brzmieć będzie najbliższa przyszłość jazzu, jednak ten erudycyjny aspekt w dziedzinie kompozycji i aranżacji, z wieloma poziomami odniesień, zdaje się być coraz wyraźniej widoczny. We współczesnej muzyce improwizowanej coraz mniej chodzi o doskonałość techniczną swingowej narracji, świetnie brzmiące chorusy sekcji dętej i wirtuozowskie sola poszczególnych instrumentalistów, traci też na znaczenia alternatywne podejście do klasycznych form, liczy się bowiem wszystko – ogrom dotychczasowych dokonań w muzyce – wiedza oraz świadomość. Jednak najważniejsza staje się ucieczka do przodu, „przed siebie”, w wolną od pola grawitacyjnego tradycji otwartą przestrzeń wyobraźni, taki komunikat zawiera w sobie niezwykle intrygująca nowa orkiestrowa muzyka Johna Hollenbecka.