Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

Here And Now

Paweł Ignatowicz Here and Now

Związany ze Sceną Stanów Zjednoczonych od ponad 10 lat – Paweł Ignatowicz, godnie reprezentuje nasz kraj, pokazując jak bardzo otwarty na nowe kultury potrafi być jazzowy umysł, pochodzący (nie umniejszając) – ze wschodniej części Europy. Obracając się w nowojorskim towarzystwie, Paweł Ignatowicz do współpracy mógł zaprosić gości nieprzypadkowych. Zebrał więc standardowe jazzowe instrumentarium, poszerzone o hinduskie table, czy elektryczny sitar, uzyskując tym samym orientalny efekt akustyczny. I tak, o to powstał ten wcale niezły album mainstreamowy.

Paweł Ignatowicz, po ukończonych w Polsce studiach, nie tracił zbyt wiele czasu na dorównywanie jazzowym wymiataczom gitary z rodzimego kraju. Wolał pić ze źródła – wyjechał więc do Stanów Zjednoczonych, gdzie od 10 lat oddycha nowojorską sceną jazzu mainstreamowego. Zapoznał się z młodymi zdolnymi współbratymcami: Edwardem Perezem (kontrabas) i Julianem Shore’em (klawisze). Panowie wspólnymi siłami zebrali pozostałych sidemanów odpowiadających stylistyce Pawła i jego autorskim kompozycjom. Dzięki tym staraniom do zespołu dołączył perkusista węgierskiego pochodzenia – Ference Nemeth i grający na tablach – Jonathan Singer.

Na albumie „Here And Now” to jednak leader wzbudza największą uwagę. W grze Pawła Ignatowicza na wskroś prześwitują inspiracje wczesnymi albumami Pata Metheny’ego: motywiczność, proste melodie głównych tematów, dość sztywno ustalona forma (temat, rozbudowane solo gitary lub pochodnych, solo jednego z towarzyszących instrumentów, powrót tematu). Schemat ten, pomimo że ukazuje możliwości spontaniczne i techniczną sprawność muzyków, już po trzecim utworze wprawia w stan znużenia. Od muzyków tej klasy zwyczajnie wymaga się czegoś więcej niż grania według oklepanej do bólu formuły jam session.

Na uznanie zasługuje natomiast różnorodność brzmieniowa, którą Paweł Ignatowicz serwuje nam na swoim albumie. Gitara elektryczna, akustyczna, elektryczny sitar, a także syntezator — te cztery strunowe wcielenia Paweł Ignatowicz wykorzystał na swoim albumie, podczas zaledwie dziesięciu utworów. Najbardziej emocjonującym momentem jest mroczna stylistyka nieco szelmowskiego „Darkness At Noon” – utwór jest bardzo ilustracyjny: z jednej strony nieco zagadkowy i mroczny, z drugiej zaś zabawny i uroczy. Paweł Ignatowicz całą partię gitarową wygrywa na gitarze podpiętej do syntezatora. W swojej długiej solówce bawi się na wysokich tonach, używając skal odstających od linii harmonicznej utworu. Ponury charakter potęgują dysonansowe współbrzmienia. Utwór z powodzeniem mógłby zrobić furorę jako tło do gry komputerowej lub jednego z odcinków serialu detektywistycznego. Wisienką na torcie okazuje się jednak zaangażowanie tabli (typowego hinduskiego instrumentu perkusyjnego), który dodaje tej na wskroś mainstreamowej płycie nieco egzotycznego i nieoczywistego charakteru. Nieskomplikowany motyw gitarowy w głównym temacie utworu „Come And Go” to tylko nieśmiałe tło dla perkusyjnych popisów grającego na tablach właśnie – Jonathana Singera.

„Here And Now” to dobra propozycja dla ceniących sobie gitarowe brzmienie i różnorodność instrumentalną fanów głównej jazzowej fali. Nie da się jednak ukryć, że Paweł Ignatowicz ulega nowojorskim trendom, czasem zapominając o tym, że sprawne gitarowe „plumkando” to za mało, by utrzymać ciekawość słuchacza przez cały album.

Autor: Marta Jundziłł

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV