John Scofield: guitar, ukulele (12); Steve Swallow: bass; Larry Goldings: piano (1, 5-6); Hammond organ (2-4, 7-11); Bill Stewart: drums.
John Scofield gra country? Sądzę, że wielu dawnych fanów Scofielda lekko zadrżało. Ale z drugiej strony przed czym tu drżeć, wielki Sco zajmował się już Funkiem, estetyką Tamla motown, romansował z elektroniką i bardzo dawno przestał być tym Scofieldem, który wraz z Joe Lovano prowadził kwartet olśniewający przez kilka lat jazzowych krytyków.
Dzisiaj Sco jest w istocie panem wchodzącym w wiek odrobinę sędziwy, za kilka miesięcy wkroczy będzie miał 66 urodziny i jak tak dobrze się zastanowić nic w tym dziwnego, że jako człowiek o ugruntowanej i nienaruszalnej pozycji w świecie jazzu może wyjść z założenia, że cokolwiek by nie zrobił będzie to docenione i ciepło przyjęte.
Z Country For Old Men tak właśnie było. Ta płyta jest tylko trochę country. Country jest tu ledwie punktem wyjścia. Poza tym to jazzowa i dobra płyta. Tak dobra jak dobra może być muzyka grana przez gwiazdorski i ogromnie kompetentny band ze Stevem Swallowem na gitarze basowej, Billem Stewartem na perkusji i Larrym Goldingsem na organach Hammonda.
I na boga nie myślmy o Contry For Old Men, jak o płycie, w której chodzi o coś więcej niż spotkanie przyjaciół mających na tyle szerokie horyzonty żeby zabawić się nawet muzyką tak bardzo inną od jazzu, jaką jest country i nie oczekujmy, że słynna Jolene zabrzmi z takim żarem jak to miało miejsce gdy śpiewała ją Dolly Parton.