Agustí Fernández, piano
Yasmine Azaiez, violin
Takie płyty jak ta stanowią ciężki orzech do zgryzienia nie tylko dla słuchaczy, ale i dla recenzentów. Niezależnie, z jakiej pozycji podchodzimy do tego rodzaju wydawnictw, musimy się wyrzec przynajmniej części z przyzwyczajeń. Zapomnieć też musimy o gatunkowych podziałach i kliszach stylistycznych. I choć postać pianisty Agustiego Fernándeza kojarzy się przede wszystkim z tą kreatywną stroną muzyki jazzowej, to album, którego jest współautorem, odzwierciedla tak naprawdę proces twórczy, za jaki uznać należy improwizację. Tylko tyle i aż tyle.
Hiszpański artysta spotyka tym razem na swojej drodze skrzypaczkę z Tunezji – Yasmine Azaiez. Efektem tej kolaboracji jest album zatytułowany “Revelation”, zawierający nagrania z dwóch odległych czasowo okresów: 9 listopada 2015 roku oraz 23 kwietnia br. Nie wpływa to jednak na wydźwięk dzieła. Album sprawia wrażenie, jakby został zarejestrowany za jednym podejściem. To, co jednak zwraca uwagę w pierwszej kolejności, to charakter płynącej z głośników muzyki. A jest ona wolna od wszelkiego rodzaju ram stylistycznych, nawyków improwizatorskich, czy ram kompozytorskich.
Zarówno Agusti Fernandez jak i Yasmine Azaiez traktują swoje instrumenty w taki sposób, by móc wydobywać z nich dźwięki, które trudno uznać za typowe. Hiszpański maestro przez większość czasu gra na wewnętrznych mechanizmach fortepianu, eksperymentując przy tym ze strojeniami. Yasmine Azaiez wyznaje w tym konkretnym przypadku podobną filozofię: zdaje się przede wszystkim na własną intuicję popartą zresztą wiruozerią. Dzięki tym wszystkim zabiegom dźwięki skrzypiec i fortepianu stają się dla siebie bardzo bliskie. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że niekiedy stają się jednością.
Jak to jednak często jest w przypadku płyt, których zawartość stanowi wyimprowizowana muzyka bez ścisłych ram stylistycznych – bywają tutaj zarówno momenty lepsze, jak i te gorsze. Tych drugich jest oczywiście znacznie mniej, co zawdzięczamy nietuzinkowej wrażliwości Agustiego i młodziutkiej jeszcze, ale wielce obiecującej skrzypaczki, Yasmine Azaiez. Warto zapamiętać jej nazwisko, bo o tym, że hiszpański pianista nie jest dla czytelników Jazzarium.pl kimś anonimowym, jestem więcej niż pewien.