Michael Arbenz – fortepian
Thomas Lähns – kontrabas
Florian Arbenz – perkusja
Dave Liebman – saksofon sopranowy, saksofon tenorowy, flet prosty
Po koncertowym albumie szwajcarskiego tria Vein i Dave’a Liebmana nadszedł czas na ich płytę studyjną. Artystom wystarczyło jedno popołudnie by zarejestrować materiał, co dowodzi ich doskonałego porozumienia i wzajemnego muzycznego wyczucia. Podobnie jak na albumie „Live Lemuria”, tak i tutaj zespół mierzy się zarówno z jazzowymi klasykami, jak i różnej maści kompozycjami autorskimi. I czyni to z dużym powodzeniem, co – znając ten skład – wcale nie dziwi.
Są to bowiem muzycy, którzy potrafią ciekawie zaswingować, wzruszyć balladą, ale i uderzyć z całą mocą akustycznego bandu, a także wiedzą jak prowadzić emocjonalną narrację utworów, by słuchacz z zainteresowaniem ją śledził. Stanowią oni przy tym kolektyw, w ramach którego każdy głos współtworzy przekaz grupy i jest on równie ważny. Słychać to w kompozycjach, w których muzykuje cały zespół, lecz i w tych gdzie grają pojedynczo bądź w duetach i mogą w takim kameralnym gronie pokazać swój kunszt. Ten jest niewątpliwy: słychać w ich grze temperament, charakter, wysokie improwizatorskie zdolności, ale i klasyczne wykształcenie (tu ukłon zwłaszcza ku Michaelowi Arbenzowi za piękną introdukcję do „Negative Space”). Najwięcej autorskiego brzmienia i osobistej emocji jest w wykonawstwie Liebmana, ale muzykom tria nie brakuje niczego, by w pełni dotrzymać kroku wybitnemu saksofoniście.

Tyle o samym kwartecie. A wybrany, różnorodny repertuar świetnie te ich umiejętności prezentuje. Znajdują się tutaj i eleganckie zespołowe jazzowe formy („Autumn Leaves”, „Black Tortoise” czy „April in Paris”), i kapryśne groove’y („Stories Of A Century”, „Jammin’ in the Children’s Corner”), i szalone przyspieszenia („Waking With A Start”), i intymne duety (trzyczęściowy cykl „Small Talk”, w którym Liebman dialoguje z kolejnymi członkami tria), i mistyczne podróże („Clear Light”). Muzyczna treść jest więc bogata, a sposób jej podania przez artystów w pełni satysfakcjonujący.
Pozostaje mieć nadzieję, że płyta zapowiada kolejną trasę koncertową grupy – na żywo bowiem, co słychać na albumie „Live Lemuria”, żywiołowość i progresywność ich gry jest jeszcze większa.