Nicole Mitchell: flute, composition, Mankwe Ndosi: vocals, David Boykin: tenor sax, bass clarinet, David Young: trumpet, sralai thom, Renée Baker: violin, Tomeka Reid: cello, Jeff Parker: electric guitar, Joshua Abrams: bass, Avreeayl Ra: percussion, Marcus Evans: drumset
Tym, co w muzyce Nicole Mitchell zwykło urzekać mnie najbardziej to nie stroniący od groove’owej energii żywioł, intensywny, ale nigdy w swej intensywności nie popadający w monotonię, iskrzący się całą feerią brzmieniowych barw. Jego ślady odnaleźć można na takich jej krążkach jak chociażby „Aquarius” czy nagrany z kwartetem Sonic Projections, poświęconym Fredowi Andersonowi krążku „The Secret Escapades of Velvet Anderson”. Ten ostatni krążek to jedna z dwóch płyt, wydanych przez artystkę w 2014 r. Druga z nich – „Intergalactic Beings” nagrana przez flecistkę w towarzystwie założonej przed kilkunastu laty Black Earth Ensemble oferuje słuchaczowi – nie tylko z racji nawiązującej do „Matki Ziemi” nazwy – spotkanie w zdecydowanej mierze z innego typu muzycznym żywiołem aniżeli improwizacyjny płomień.
Kiedy zestawimy muzykę zapisaną na „Intergalactic Beings” z artystyczną propozycją zawartą na poprzedniej, nagranej w towarzystwie legendarnego Roscoe Mitchella „Three Compositions” widać w działaniach Nicole sporą konsekwencję. Black Earth Ensemble jest dla niej bowiem ostatnimi czasy, czego dowodzą obie wspomniane płyty w znacznej mierze platformą dla eksperymentów z muzyką współczesną, dość odległych od chociażby energetycznego miksu afrykańskiej rytmiki i najlepszych jazzowych tradycji, których uświadczyć można chociażby na nagranej przez orkiestrę flecistki „Africa Rising”.

Przyczyn tej różnicy szukać należy w inspiracjach Nicole, które sięgają w tym wypadku twórczości czarnoskórej pisarki science fiction Octavii E. Butler. Dramatyzm jej prozy znajduje swoje odzwierciedlenie w muzyce orkiestry: tak w ekspresyjnych, choć momentami nieco monotonnych wokalizach i melodeklamacjach Mankwe Ndosi jak i w podniosłych unisonach. Zarzut dotyczący monotonii skierować można nie tylko wobec wokalistki, ale wręcz wobec koncepcji całego materiału, stylistycznie spójnego, ale jednak popadającego momentami wręcz w swoistą stagnację, która dla niektórych fanów innego oblicza flecistki może być doświadczeniem momentami wręcz dysonansowym. Elementem tchnącym w całość energię freejazzowego ducha staje się w kompozycji „Negotiating Identity” tenorzysta David Boykin, a dramaturgia zagęszcza się w wieńczącym płytę „The Inevitable”, w którym rozpoczynający się w rytmie walca kolektywny dialog wieńczy splatająca się w jedną ścianę dźwięku polifonia krzyku. Odmalowana przez muzykę Mitchell i jej towarzyszy postapokaliptyczna wizja byłaby dla mnie bardziej przekonująca, gdyby takich właśnie różnicujących dynamikę i dramaturgię muzycznej interakcji momentów odnaleźć można było na „Intergalactic Beings” więcej.
